Główne drogi już mamy. Co dalej?
Mamy już, jak powiedział wiceminister Stanisław Bukowiec, „drogowy szkielet komunikacyjny”. Choć do zbudowania pozostaje ok. 2,5 tys. km dróg, są to trasy o nieco mniejszym znaczeniu. Podstawowe szlaki: północ–południe i wschód–zachód właściwie zostały ukończone (lub są na ukończeniu).
Rządowy Program Budowy Dróg kończy się w 2030 roku. Minister Dariusz Klimczak zapowiedział, że rozpoczęły się prace nad następnym programem – na kolejne dekady. Gdzie i co powinniśmy budować? To pytanie padło podczas debaty na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.
Koniec z autostradami? Czas na remonty
– Infrastruktura pozostaje fundamentem konkurencyjności gospodarki. To dobro publiczne. Mamy jednak problem, że coraz trudniej trafnie prognozować. Zmierzamy w kierunku scenariuszy, w których musimy mieć warianty z możliwością późniejszej rekalibracji. Inwestycje będą realizowane etapami i powinniśmy rozbudowywać sieć wtedy, gdy pojawia się popyt – przekonywała prof. Jana Pieriegud, ekonomistka transportu z SGH.
Wydaje się, że ten głos dobrze odzwierciedla podejście rządu. Coraz głośniej słychać, że budowa nowych szybkich dróg nie ma już sensu w dotychczasowej skali. Opublikowany kilka dni temu Generalny Pomiar Ruchu (GPR) z 2025 roku pokazuje, że w niektórych miejscach po nowych drogach jeździ mniej samochodów niż kilka lat temu. Przychodzi zatem czas na korektę.
– W niektórych obszarach kraju, głównie w okolicach Warszawy i na Śląsku, ruch wzrasta. Ale w innych miejscach spada. (Przykładowo – red.) kiedyś zakładano budowę dwóch dróg ekspresowych: S8 i S16 na wschodzie. Po otwarciu Via Baltica (S61) natężenie na S8 w tym miejscu spadło o połowę. Zasadne jest pytanie, czy drogi o tak dużej przepustowości w tym regionie są konieczne. Uważamy, że nie. Trzeba to skorygować – powiedział Stanisław Bukowiec, wiceminister odpowiedzialny za infrastrukturę drogową.
Podczas debaty zaznaczył, że niektóre z planowanych 2,5 tys. km dróg zostaną ukończone już w kolejnej perspektywie, czyli po 2033 roku. W nowym programie raczej nie znajdą się kolejne autostrady. Ministerstwo stawia na dokończenie obecnego programu (8 tys. km dróg ekspresowych i autostrad) oraz na remonty i rozbudowę istniejących tras.
Jako przykład podano modernizację A1 w miejscu tzw. fal Dunaju. Dziurawa autostrada ma zostać naprawiona. W kolejnych latach trwać będą prace przy rozbudowie szybkich tras:
- A2 zostanie rozbudowana (start prac w te wakacje),
- A4 również zyska kolejne pasy na dwóch odcinkach (Kraków–Katowice oraz okolice Wrocławia).
Będą nowe obwodnice
W nowym programie drogowym ministerstwo skupi się na inwestycjach w obwodnice. Jak słyszymy, obecny program (100 Obwodnic) nie wyczerpuje zapotrzebowania. Wiceminister Bukowiec przyznał, że niektóre miasta zostały pominięte z „powodów politycznych”, np. Strzelce Opolskie.
W przyszłości zmieni się też rola GDDKiA. Obecnie jest to przede wszystkim inwestor – z budżetem ok. 20 mld zł na budowę dróg. W nowym programie środki te zapewne będą mniejsze. Wynika to m.in. z większego zapotrzebowania na inwestycje kolejowe oraz z mniejszych dofinansowań UE do transportu drogowego.
– Docelowo chcemy zapewnić pewien standard usług dla użytkowników. Zagwarantować, że użytkownik z miejscowości A do B będzie mógł dojechać w określonym czasie. Poza tym obszary związane z zarządzaniem i utrzymaniem sieci drogowej – na to będziemy zwracać uwagę w kolejnych latach – przyznał Tomasz Kwieciński, radca GDDKiA.
