Paying Taxes jest częścią znanego programu Banku Światowego Doing Business wykonywanego w tej części we współpracy z firmą doradczą PwC. To już 10. edycja raportu w sprawie płacenia podatków, więc można porównywać wyniki i doszukiwać się postępu, bezruchu lub regresu. Umożliwia to metodologia, która w najważniejszych elementach pozostaje bez zmian.

Metodologia badania

Na potrzeby badania wykreowana została hipotetyczna firma modelowa. Jest to spółka z o.o. mająca wyłącznie krajowych właścicieli będących osobami fizycznymi, działająca w największej metropolii biznesowej danego kraju i zatrudniająca 60 osób, w tym czterech kierowników, ośmiu urzędników i 48 robotników. Wyróżników i cech modelowej firmy jest oczywiście więcej. Najważniejsze jest jednak to, że punkt odniesienia stanowią przedsiębiorstwa relatywnie małe. Te większe, a już zwłaszcza wielkie korporacje, mają bowiem czynności związane z regulowaniem podatków bardziej za utrapienie niż dopust, a przede wszystkim dysponują zasobami oraz środkami, żeby sobie z tym utrapieniem radzić.

Pierwszy obszar poddawany badaniu to całkowity wskaźnik opodatkowania przedsiębiorstw (Total Tax Rate – TTR). Od podobnych wskaźników różni się tym, że jego podstawą nie jest zysk przed pobraniem podatku dochodowego, lecz tzw. zysk handlowy (commercial profit), czyli zysk przed opodatkowaniem powiększony o podatki inne niż CIT.

Jeśli zatem zyski niepomniejszone jeszcze o CIT wynoszą np. 1,4 mln zł, a składki na ZUS oraz inne podatki (m.in. od nieruchomości, dywidend, transakcji finansowych, transportowe i wiele innych, pomniejszych) wynoszą 600 tys. zł, to commercial profit wynosi 2 mln zł. TTR to z kolei iloraz sumy wszystkich podatków do zapłacenia po odliczeniach przewidzianych prawem (dzielna) i commercial profit w dzielniku.

>>> Czytaj też: PiS ma kłopot z obniżką VAT. To zbyt kosztowne dla budżetu

Drugi badany obszar to czas w godzinach poświęcany w firmie na czynności i procedury niezbędne do wywiązania się z zobowiązań podatkowych, a trzeci to liczba koniecznych płatności do urzędu skarbowego, przy czym jeśli liczba wpłat z tytułu określonego podatku w roku jest większa od jedności, ale można ich dokonywać elektronicznie, to zostaje uwzględniona w wielkości ogólnej jako 1.

W każdym z tych obszarów daje się zaobserwować poprawę. W skali całego zbioru 189 państw wskaźnik opodatkowania TTR wyniósł w 2014 r. średnio 40,8 proc. 10 lat wcześniej osiągnął około 50 proc. Czas poświęcony na przygotowanie firmy do zapłaty wszystkich podatków wynosi średnio świecie 261 godz. rocznie, a liczba płatności 25,6. Pięć lat temu zapłata podatków zajmowały na świecie o 15 godz. więcej, a firmy musiały realizować o cztery płatności do urzędów skarbowych więcej.

Praca dla 100 tys. ludzi przez 45 lat

Odpowiednik wskaźnika całkowitego opodatkowania obejmujący wyłącznie podatki dochodowe dla 189 krajów wyniósłby 16,6 proc. Na tym samym poziomie kształtują się obciążenia podatkami od pracy, w tym tzw. składkami (tzw., bo słowo „składka” sugeruje dobrowolność), natomiast ciężar innych podatków wyniósłby 18,8 proc. Są one ściągane najczęściej z powodów historycznych (były od lat, nie wiadomo już nawet, czemu miały służyć, ale niech zostaną, bo przy próbie ich zniesienia rozgorzeje dyskusja o całym systemie) albo mają zwalczać jakieś (z reguły urojone) demony. W badaniu „Paying Taxes 2012” wskazano, że liczba tych innych podatków wynosiła średnio 9, a w 31 jurysdykcjach przekraczała 12. Z punktu widzenia wpływów fiskusa oraz sprawności i efektywności poboru są najczęściej zawracaniem głowy i nawet jeśli jest to konkluzja przesadzona, to można by je zastąpić czymś o wiele prostszym i dla płatników, i dla fiskusa.

Zwraca też uwagę, że podatki od pracy stanowiły kiedyś mniejszy ciężar niż dochodowe, a dziś dorównują im lub nawet są od nich wyższe. Na systematyczne zmniejszanie się wskaźnika liczby płatności wpływ ma przede wszystkim postępująca elektronizacja procesu poboru.

Dyrektor Augusto Lopez–Claros z Banku Światowego wskazał podczas globalnej premiery raportu w Warszawie, że w państwach, gdzie nie stosuje się „najlepszych praktyk podatkowych”, firmy poświęcają na uregulowanie podatków nawet 17 razy więcej czasu niż tam, gdzie jest to zorganizowane, jak trzeba. W 78 gospodarkach świata uwzględnianych zarówno w Doing Business, jak i w projekcie Banku Światowego World Entrepreneurship Database działa obecnie około 31,7 mln spółek z o.o. Poświęcają one łącznie 805 mln dni na działania administracyjne związane z podatkami.

Gdyby wszystkie mogły stosować dobre praktyki (a to zależne głównie od rządów), to mogłyby zaoszczędzić prawie 760 mln dni. Oszczędności nie byłyby może spektakularne, ale w pojedynczej spółce przełożyłyby się na jeden miesiąc pracy jednego pracownika. Taki statystyczny miesiąc bardzo się liczy, bo czas spędzony nad formularzami podatkowymi to dla gospodarki zbędny balast.

W innym, bardziej plastycznym ujęciu, żeby zniwelować różnicę między średnim a najkrótszym czasem poświęcanym przez firmy na regulowanie podatków, 100 tys. osób musiałoby pracować przez 45 lat.

>>> Czytaj też: Co dla Polaków oznacza wprowadzenie podatku bankowego

Polska blisko średniej OECD

Na tle świata Polska prezentuje się całkiem, całkiem. Zaliczono ją nawet do państw legitymujących się największym postępem w elektronizacji płatności. Wskaźnik TTR pozostaje u nas od 10 lat na niemal stałym poziomie – w okolicach 40 proc. Porównania do dzisiejszych krezusów z Kataru (11,3 proc.) czy Arabii Saudyjskiej (15 proc.) nie mają żadnego sensu. Natomiast w grupie państw rozwiniętych, ze wskaźnikiem 40,3 proc., jesteśmy pod względem wysokości opodatkowania nieco poniżej średniej dla obszaru OECD wynoszącej 41,2 proc. Mniej płacą firmy irlandzkie (25,9 proc.) czy brytyjskie (32 proc.) i stąd zapewne przynajmniej część ochoty, z jaką zatrudnia się w tych państwach obcokrajowców, w tym Polaków. Na drugim biegunie są Włochy (64,8 proc.) i Francja (62,7), a w strefie niedaleko od „podbiegunowej” Czechy (50,4), Niemcy (48,8) oraz Węgry (48,4).

Podatki dochodowe (zwłaszcza wysokie) od działalności gospodarczej nie zdają egzaminu. Ze względu na mnogość i różnorodność reguł dotyczących np. ustalania kosztów uzyskania przychodu ich naliczanie i pobór sprawia olbrzymie trudności prawne i praktyczne. Jest to zatem bardzo nieefektywne narzędzie, które marnuje potencjał milionów ludzi. Wielu z nich zachęca do ekwilibrystyki i uchylania się od CIT, a jeszcze innych kieruje w stronę szarej lub wręcz czarnej strefy.

Z punktu widzenia skutków makroekonomicznych wysoki CIT i zbyt rygorystyczne prawo pracy zmniejszają popyt na pracę, a z drugiej strony zwiększają niewykorzystywaną nadwyżkę jej podaży. Dyr. Lopez–Claros dodał jeszcze, że zbyt wysoka stopa opodatkowania zysków prowadzi do spadku wpływów budżetowych oraz zmniejsza intensywność przedsiębiorczości.

W kwestii wysokości CIT i składek Polska była dotychczas dość umiarkowana. Po zapoznaniu się z raportem „Paying Taxes 2016” postulat minimum brzmi, żeby to umiarkowanie utrzymać. Zdecydowane przyspieszenie potrzebne jest zaś w sprawie biurowego znoju związanego z podatkami (ang. time to comply). Także dlatego, że im trudniej płaci się podatki, tym większe prawdopodobieństwo, że firmy uznają korupcję za problem.

W polskiej hipotetycznej firmie wywiązanie się z obowiązków podatkowych i składkowych wymaga 271 godz. pracy rocznie – prawie tyle samo, ile wynosi średnia światowa (261 godz.), ale o wiele więcej niż średnia dla OECD (177 godz.). Postęp w tej mierze jest u nas widoczny, bo w 2004 r. było to 420 godz. Szefowie polskich firm z sektora MSP mogą się jednak pocieszać, że w 2014 r. w Czechach trzeba było poświęcać na obliczenie i wypełnienie dokumentów podatkowych aż 405 godz. rocznie.

Proces płatności jest u nas sprawny dzięki elektronizacji. Średnia liczba płatności dla OECD wynosi 11, a w Polsce 7, choć jeszcze w 2013 r. było ich 19. Bank Światowy i PWC rekomendują przyjęcie w Polsce zasady jednej składki i jednej płatności na system ubezpieczeń społecznych (obecnie są trzy wyliczenia i płatności miesięcznie, choć podstawa opodatkowania jest ta sama – płaca brutto). Byłby to długi krok w kierunku obniżenia liczby godzin przepracowanych w celu obsłużenia fiskusa. Coś podobnego próbowała przedstawiać przed ostatnimi wyborami Platforma Obywatelska, ale robiła to tak, że niemal nikt nie pojął, o co właściwie w jej propozycji chodziło.

Dekada przyglądania się procesom opłacania podatków pozwala na wyodrębnienie tendencji ogólnoświatowych. W latach 2004–2009 najpowszechniejszym rodzajem reform było obniżanie podatków dochodowych. Kryzys finansowy zatrzymał ten proces. Znakiem lat 2010–2014 było wprowadzanie lub doskonalenie wielozadaniowej komunikacji elektronicznej na linii firmy – urzędy skarbowe.

Poprawa wskaźników z roku na rok jest wprawdzie minimalna, ale postępuje. W porównaniu z 2013 r. wskaźnik TTR dla całego świata obniżył się o 0,1 proc., czas poświęcany na podatki w firmach ze 189 państw skrócił się o 2 godz., a liczba płatności spadła o 0,6. Już w 2/3 krajów przy plikach i formularzach podatkowych spędza się mniej niż 300 godz. rocznie, podczas gdy 10 lat temu pod tym progiem znalazło się 60 proc. krajów. Total Tax Rate zwiększył się w 2014 r. w 46 państwach, a obniżył w 41. Najwyższy poziom opodatkowania firm jest w Ameryce Płd. (55 proc.), a najniższy na Bliskim Wschodzie (24,2 proc.).

Konflikt interesów w systemie

W Polsce, podobnie jak w całej Unii, obciążenie przedsiębiorstw podatkami od pracy (składki) jest wyższe od ciężaru w postaci CIT. Klin składkowy (tax wedge on labour, tj. relacja ponoszonych przez pracodawcę kosztów płacowych zatrudnienia pracownika do jego wypłaty netto) jest w naszym kraju bardzo wysoki i porównywalny z jego wartościami we Francji, Włoszech, czy Hiszpanii.

Z drugiej strony system emerytalny trzeszczy coraz głośniej z powodu ogromnego mierzonego saldem bieżących wpłat i wypłat niedoboru w ZUS i KRUS. Potrzeba powiększania dostępności pracy konkuruje zatem ze zobowiązaniami emerytalno-rentowymi. Nie ma cudownego rozwiązania tego konfliktu, więc tym bardziej potrzebna jest spokojna, niepolityczna dyskusja nad szerokim zestawem narzędzi jego łagodzenia.

>>> Czytaj też: Gospodarczy cud Orbana? Oto najważniejsze fakty, które trzeba wiedzieć o Węgrzech

Relatywnie wysoka liczba godzin pracy poświęcanych w Polsce na wypełnianie zobowiązań podatkowych w połączeniu z danymi o postępującej dość wartko elektronizacji procesu świadczy o tym, że problem musi tkwić w wielkiej części w pogmatwaniu i nieczytelności przepisów podatkowych.

Obecny na prezentacji raportu Mateusz Szczurek, były minister finansów, zwrócił uwagę, że łatwość płacenia podatków związana jest z trzema obszarami, między którymi występują sprzeczności. Często trzeba dokonywać wyboru jednego celu i porzucać inne. Łatwość płacenia podatków jest wyższa, jeśli podatnik ma do czynienia z profesjonalnym urzędnikiem, ale w opozycji do tego są koszty poboru rosnące wraz zatrudnianiem wyróżniających się fachowców. W zakresie prawa podatkowego widać kolizję między jego pożądaną przyjaznością a szczelnością systemu, która związana jest z represyjnością. Trzeci element to konstrukcja systemu podatkowego dostosowywana do tego, co władza chce osiągać za pomocą podatków i jak szeroki jest wachlarz celów państwa. Od tego zależą rodzaje, wysokość i liczba podatków.

Opiniom byłego ministra nie można odmówić słuszności, ale prawdziwa będzie też konkluzja, że można było skuteczniej moderować te i inne sprzeczności. Pracy byłoby mnóstwo, lecz od lat brak chętnych, aby ją podjąć. Jedno z setek wyzwań nakreślił mało znany w Polsce, ale słynny w Ameryce, dziś już stuletni powieściopisarz Herman Wouk. Autor „Wichrów wojny” i wielu innych powieści zauważył mianowicie: „Dzisiaj przykładem fikcji odznaczającej się najbardziej bujną wyobraźnią są formularze podatku dochodowego.

Autor: Jan Cipiur