Stopa bezrobocia zarejestrowanego na koniec grudnia 2015 r. wzrosła o 0,2 pkt proc. wobec poprzedniego miesiąca i wyniosła 9,8 proc., podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W grudniu 2014 r. stopa ta wyniosła 11,4 proc.

Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w końcu grudnia wyniosła 1 563,3 tys. wobec 1 530,6 tys. miesiąc wcześniej i w porównaniu do 1 825,2 tys. przed rokiem.

Prognozy 11 ekonomistów wahały się od 9,7 proc. do 9,8 proc., przy średniej na poziomie 9,73 proc. (wobec 9,6 proc. rok do roku miesiąc wcześniej).

Na początku miesiąca Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) szacowało, powołując się na dane z urzędów pracy, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w grudniu 2015 r. 9,8 proc. rok do roku.

Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła w grudniu 2015 r. 232,4 tys. wobec 204,7 tys. miesiąc wcześniej, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W grudniu 2014 r. liczba nowych bezrobotnych wyniosła 232,3 tys. osób.

- Praca w Polsce staje się powszechna i coraz bardziej dostępna. W minionym 2015 r. odnotowaliśmy jedynie dwa miesiące ze wzrostową dynamiką stopy bezrobocia. W obu tych przypadkach mieliśmy do czynienia ze zmianami sezonowymi, podobnie jak w przypadku odczytu za grudzień. To pokazuje, że w ubiegłym roku doszło do przełomu na rynku pracy - stale rosnący koniunktura gospodarcza, generowała nowe miejsca pracy, co wpływało na upowszechnianie zatrudnienia i malejące bezrobocie. Co więcej liczba osób aktywnych zawodowo, może być znacznie większa ze względu na wykonywanie nierejestrowanej pracy w szarej strefie. A według najnowszego raportu GUS dorabia w niej nawet 4,5 proc. ogólnej liczby pracujących - komentuje Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu Work Service S.A.

Zdaniem eksperta, w ciągu najbliższych kilku lat w Polsce może pojawić się problem niedoborów pracowniczych. - Jeśli polski rynek utrzyma ubiegłoroczne trendy, to powoli będziemy zbliżać się do tzw. modelu pełnego zatrudnienia. Oznacza to, że wszyscy, którzy pracy będą szukać, znajdą ją. Przyczyną tego będzie sytuacja demograficzna - zmniejsza się liczba osób, które mogą być na rynku pracy. Tylko do 2020 r. około 1 mln osób z powojennego wyżu demograficznego przejdzie na emeryturę. Z kolei do 2050 roku osoby w wieku produkcyjnym mają stanowić jedynie 32,7 proc. społeczeństwa. To ogromna wyrwa na ryku pracy i pracodawcy będą musieli ją jakoś zapełnić. Dlatego tak ważne jest abyśmy zaczęli myśleć o aktywizacji zawodowej Polaków, a także o podnoszeniu ich kwalifikacji – dodaje Krzysztof Inglot.

>>> Polecamy: Polska gospodarka przyspiesza. Na te dane czekał cały rynek