Jak mówi Tadeusz Wilk ze Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych na terenie Federacji znajduje się jeszcze kilka polskich ciężarówek, które są serwisowane. Pytany o straty polskich firm, wynikające ze wstrzymania transportu, przyznaje, że są one w tej chwili trudne do oszacowania. Zaznaczył on, że z jednej strony firmy o wiele mniej zarabiają na transporcie, z drugiej zaś cały czas ponoszą koszty działalności przedsiębiorstw. Chodzi między innymi o raty leasingowe za samochody, i koszty wynagrodzeń dla pracowników.

Dziś do polskiego ministerstwa infrastruktury i budownictwa wpłynęła rosyjska odpowiedź na polskie postulaty dotyczące przywrócenia ruchu towarowego między Polską a Rosją. Wiceminister Jerzy Szmit powiedział, że część naszych żądań została uwzględniona. Podkreślił jednak, że w rosyjskiej odpowiedzi zabrakło ważnej deklaracji. Polska strona oczekuje od strony rosyjskiej, że zniesie wprowadzone rok temu przepisy, które w znacznym stopniu utrudniają działanie naszych transportowców na rynku rosyjskim.

Zdaniem polskich przewoźników Rosja od dawna chce się ich pozbyć ze swojego rynku. W zeszłym roku wprowadzała między innymi nowe wzory dokumentów przewozowych, których brak oznaczał dotkliwą karę dla naszych firm.

Transportowcy mają jednak nadzieję, że w drugiej połowie lutego uda się przywrócić ruch towarowy między Polską a Rosją. 

>>> Czytaj też: Rosyjskie TIR-y jeszcze postoją. Resort transportu wskazał braki w dokumentacji Moskwy