Wiele uwagi w afrykańskim dyskursie publicznym poświęca się zmaganiom rządów z transnarodowymi koncernami, które stosują różne podatkowe wybiegi, by nie płacić uczciwych stawek. Nie inaczej jest w przypadku najbogatszych Afrykanów - pisze portal Quartz.com.

Na Czarnym Lądzie rośnie w bardzo szybkim tempie grupa bardzo zamożnych osób. Liczba obywateli z aktywami o wartości powyżej 1 mln dol. zwiększała się w Afryce w ciągu ostatnich 15 lat w tempie dwukrotnie szybszym, niż na innych kontynentach – wynika z danych New World Wealth. W krajach OECD podatki od dochodów osobistych stanowią 25 proc. całkowitych przychodów fiskalnych, podczas gdy w Afryce zaledwie ok. 10 proc.

Z dokumentu Africa Wealth Report 2016 wynika, że na Czarnym Lądzie jest obecnie 165 tys. ultrabogatych osób, które legitymują się łącznym majątkiem o wartości 860 mld dol. Od 2003 roku w Afryce pojawiło się więcej osób posiadających aktywa warte ponad 30 mln dol. niż na jakimkolwiek innym kontynencie. Wyzwaniem dla rządów jest skuteczne opodatkowanie tych fortun.

Systemy podatkowe w Afryce są nieprecyzyjnie skonstruowane. W krajach takich jak Uganda czy Rwanda tylko 4 proc. całkowitych przychodów fiskalnych państwa pochodzi z podatku dochodowego. Większość przychodów do tamtejszych państwowych budżetów płynie z obciążenia oficjalnie zatrudnionych pracowników, a wysokość podatku jest silnie progresywna. Samozatrudnieni unikają na ogół obciążeń ze strony fiskusa. Bardzo popularna jest natomiast nieformalna działalność „na boku”.

Administracje podatkowe w krajach Czarnego Lądu często nieudolnie zbierają informacje na temat rzeczywistych dochodów najbogatszych. W Kenii na przykład, w systemie zarejestrowanych jest jedynie 100 osób o dochodzie powyżej 1 mln dol., podczas gdy rzeczywistą liczbę najbogatszych szacuje się tam na 40 tys. W RPA niezarejestrowanych jest aż 114 tys. ultrabogaczy, co przekłada się na straty budżetu na poziomie 10,9 mld dol.

Afrykańskie rządy mają też problem z optymalizacją podatkową stosowaną przez najbogatszych. Gabriel Zucman z London School of Economics szacuje, że 30 proc. całkowitego afrykańskiego bogactwa jest lokowana poza granicami państw, w których podmioty generują zyski. Przekłada się to na budżetowe straty wynoszące 15 mld dol. rocznie. W 2015 roku w samym banku HSBC klienci z krajów Afryki Subsaharyjskiej ulokowali łącznie 6,5 mld dol.

>>> Polecamy: Pierwsza ofiara ropy. Bankrutujący kraj prosi MFW o pomoc