Konflikt o wyspy Senkaku narasta. Japonia ostrzega Chiny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 sierpnia 2016, 07:49
5. Senkaku Diaoyu, Spratley
5. Senkaku Diaoyu, Spratley/Forsal.pl
Japonia ogłosiła w poniedziałek, że zareaguje stanowczo na obecność chińskich jednostek na jej wodach terytorialnych wokół spornych wysp Senkaku na Morzu Wschodniochińskim. Według Tokio, w ciągu weekendu wpłynęły tam one 14 razy, powodując wzrost napięcia.

Jednocześnie rzecznik japońskiego rządu i jego sekretarz generalny Yoshihide Suga powiedział na konferencji prasowej, że władze w Tokio będą nadal wzywać Pekin, by nie eskalował napięcia w sporze dotyczącym wysp na Morzu Wschodniochińskim.

Suga dodał, że z 14 jednostek należących do różnych służb chińskich, w tym straży przybrzeżnej, 12 pozostawało w poniedziałek wciąż w spornym rejonie. Zapowiedział współpracę japońskich służb w celu poradzenia sobie z sytuacją. Nowa minister obrony Japonii Tomomi Inada ogłosiła, że patrole prowadzić będą samoloty sił powietrznych, które mają dostarczać informacje japońskiej straży przybrzeżnej o położeniu chińskich jednostek.

Japońskie MSZ poinformowało, że w rejonie wokół spornych(chińska nazwa Diaoyu) było w sobotę ok. 230 chińskich kutrów rybackich. W odpowiedzi na te działania resort wystosował na ręce chińskiego ambasadora w Tokio notę protestacyjną. Jego zdaniem działania Pekinu są naruszeniem japońskiej suwerenności i nie mogą być zaakceptowane. W sumie podczas weekendu Japonia protestowała wielokrotnie - tylko w niedzielę trzy razy.

W odpowiedzi na japońskie protesty, w sobotę rzeczniczka chińskiego MSZ oświadczyła, że Pekin posiada "niekwestionowaną suwerenność" na wyspami i otaczającymi je wodami.

Zarówno Tokio jak i Pekin roszczą sobie prawa do na Morzu Wschodniochińskim. Stosunki między oboma krajami pogorszyły się we wrześniu 2012 roku, gdy Tokio kupiło od prywatnego właściciela trzy z pięciu niezamieszkanych wysepek. W Chinach wywołało to falę antyjapońskich protestów. Prawa do wysp rości sobie także Tajwan.

W przyjętym 2 sierpnia przez władze w Tokio dorocznym raporcie na temat bezpieczeństwa stwierdzono, że niektóre działania Chin na morzach regionu są "niebezpieczne i mogą prowadzić do nieprzewidywanych sytuacji". W raporcie wyliczono, że zeszłoroczne działania Chin na Morzu Wschodniochińskim zmusiły Japonię do alarmowego poderwania samolotów wojskowych ponad 570 razy. Podkreślono też, że odnotowano przypadki znacznego zbliżania się chińskich okrętów wojennych do japońskich wód terytorialnych.

>>> Czytaj też: Japonia alarmuje: Dwa chińskie okręty wpłynęły na japońskie wody terytorialne


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj