statystyki

Na ratunek kopalniom. Kłopotliwe starania o zgodę Brukseli na pomoc publiczną

29 sierpnia 2016, 09:25 | Aktualizacja: 29.08.2016, 09:31
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Na ratunek kopalniom

Na ratunek kopalniomźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Był pomysł na udział prywatnego kapitału w ratowaniu Kompanii Węglowej. Ale wymagał tego, by Skarb Państwa odkupił pewną spółkę za znacznie więcej, niż była warta

Reklama

Reklama

Próba ratowania największego polskiego producenta węgla kamiennego, czyli dzisiejszej Polskiej Grupy Górniczej, a ówczesnej Kompanii Węglowej, zaczęła się w styczniu 2015 r. Zasada była prosta – plan musi zaakceptować Komisja Europejska, która godzi się tylko na pomoc publiczną na likwidację kopalń.

Najłatwiej byłoby znaleźć prywatnego inwestora, który dołożyłby cegiełkę do przedsięwzięcia. A skoro w projekt nie chciała się włączyć nawet państwowa energetyka (namowy okazały się skuteczne po wyborach i zmianach kadrowych) – łatwo nie było. Poprzedni rząd rozmawiał o wsparciu z prywatnymi producentami maszyn górniczych (m.in. największymi: Famurem i Kopeksem) o konwersji ich należności na udziały w PGG, jednak odmówili, choć nad polskimi kopalniami, ich najważniejszym klientem, wisiało widmo bankructwa.

Choć konwersja zadłużenia na udziały w PGG nie przeszła, pojawiła się inna koncepcja, którą zaproponował właściciel Famuru.

Jak ustaliliśmy, TDJ należący w większości do Tomasza Domogały zaproponował w 2015 r. stronie rządowej (był to jeszcze rząd PO-PSL), że zainwestuje w PGG, pod warunkiem że Skarb Państwa odkupi od TDJ jego giełdową spółkę Zamet, która produkuje m.in. wielkogabarytowe urządzenia dla sektora offshore i górnictwa i która kilka lat temu została wydzielona z grupy Famuru – flagowej marki należącej do TDJ (Famur to producent maszyn górniczych, który w najbliższym czasie ma się połączyć z przejmowanym konkurentem – Kopeksem).

Dzisiaj wycena giełdowego Zametu to ok. 200 mln zł. Rok temu było to ok. 190 mln zł. Z naszych informacji wynika, że TDJ proponował, by Skarb Państwa zapłacił za Zamet kilkadziesiąt milionów więcej, niż wynosiła giełdowa wycena, a za to TDJ zainwestowałby różnicę w PGG. Oferta jednak została odrzucona – Skarbowi Państwa bowiem trudno byłoby obronić transakcję po zawyżonej cenie. Ale z drugiej strony – gdyby propozycję TDJ przyjął, o notyfikację programu pomocowego dla PGG w Brukseli mogłoby być łatwiej niż w sytuacji, gdy 1,8 mld zł dofinansowania pochodzi z energetyki kontrolowanej przez państwo (po 500 mln zł dały PGE, Energa i PGNiG Termika) oraz z rządowego Funduszu Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw. Z kolei 700 mln zł to konwersja długu Węglokoksu – a on jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa.

>>> Czytaj też: Chwila oddechu dla polskich spółek. Węgiel drożeje, ale do eldorado daleko

– Trudno jednoznacznie ocenić tę sprawę. Jedno jest jednak pewne: właścicielowi prywatnemu wolno sprzedać co chce i za ile chce, a państwowemu wolno to robić tylko na określonych zasadach – ocenia Mirosław Taras, były prezes Bogdanki i Kompanii Węglowej, obecnie członek zarządu australijskiego PD Co. – Z punktu widzenia państwa, które chce ratować kopalnie i szuka wszelkich sposobów, to byłby dobry deal, tylko co z tego, jeśli po drugiej stronie mamy mur biurokracji niepozwalającej na takie działania, w których ja osobiście nie widzę nic złego. Pytanie tylko, czego dany rząd chce. Gdy w Kompanii Węglowej próbowałem domknąć program obligacji za 500 mln euro, mając zapisy dużych funduszy na 380 mln euro, też poprosiłem o wsparcie. Chodziło o to, by spółki Skarbu Państwa objęły obligacje w sumie za 120 mln euro. Odmówiono mi, w efekcie Kompania o mało nie zbankrutowała, a jej sytuacja wciąż jest trudna – dodaje.

Spytaliśmy o propozycję TDJ w resorcie skarbu, który za poprzedniego rządu nadzorował górnictwo, ale odesłano nas do Ministerstwa Energii, które obecnie dogląda sektor. „Ministerstwo Energii powstało 1 grudnia 2015 r. i nie brało udziału w rozmowach prowadzonych z przedsiębiorstwami okołogórniczymi w 2015 r. Z wiedzy posiadanej przez ME wynika, że w tym okresie rozmowy prowadziło Ministerstwo Skarbu Państwa” – czytamy w odpowiedzi dla DGP.

TDJ wysłał do nas oświadczenie prezesa Czesława Kisiela.

– Jako podmiot kontrolujący spółkę Famur byliśmy i nadal jesteśmy zainteresowani kondycją i perspektywami polskiego przemysłu wydobywczego. Dlatego też w 2015 r. braliśmy pod uwagę możliwość inwestycji w tzw. Nową Kompanię Węglową, widząc w tym szansę na uniknięcie scenariusza upadłościowego, który z naszej perspektywy był realny i którego konsekwencje negatywnie odbiłyby się na wartości naszych aktywów. Analizując potencjalną inwestycję i źródła jej sfinansowania, braliśmy pod uwagę możliwość zbycia różnych zarządzanych przez nas aktywów. Ostatecznie jednak projekt nie był kontynuowany i nie złożyliśmy wiążącej oferty ani też nie rozpoczęliśmy procesu sprzedaży żadnego z aktywów – pisze prezes.

Lada moment poznamy decyzję Brukseli w sprawie PGG. Resort energii jeszcze w tym miesiącu ma przesłać KE listę najmniej perspektywicznych kopalń. I choć zarzeka się, że nie ma mowy o zamykaniu kopalń (mimo iż pierwsze decyzje już zapadły, m.in. w przypadku likwidacji kopalni Krupiński w 2017 r.), to innego wyjścia nie ma. 

>>> Czytaj też: Czesi likwidują górnictwo węgla kamiennego. Co się stanie z 2 tys. pracowników z Polski?


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze