Łukoil chce wprowadzić do Polski tańsze paliwa konkurencyjne dla Orlenu i Lotosu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 grudnia 2008, 06:30
Lukoil, którego prezesem jest Wagit Alekpierow, nadal chce zdobyć polski rynek, mimo że nie powiodły się pierwsze plany wejścia do naszego kraju
Lukoil, którego prezesem jest Wagit Alekpierow, nadal chce zdobyć polski rynek, mimo że nie powiodły się pierwsze plany wejścia do naszego kraju Fot. Bloomberg/DGP
Łukoil rezygnuje z kolejnych inwestycji w terminale przeładunkowe w Polsce. Zamierza natomiast wejść na polski rynek z własnymi paliwami.

Łukoil, drugi pod względem wielkości rosyjski koncern paliwowy, zrezygnował z budowy w Polsce kolejowych terminali do przeładunku paliw - w Narewce przy granicy z Białorusią i Sędziszowie na Śląsku. Rosjanie nie rezygnują jednak z planów sprzedawania w Polsce własnych paliw, a nie tylko ropy.

Zdaniem ekspertów, jeśli rosyjskie paliwo trafi na nasz rynek, będzie poważna konkurencja wobec oferty Orlenu i Lotosu. Mogłoby być bowiem tańsze od krajowego nawet o kilkanaście groszy na litrze.

Lukoil, którym kieruje Wagit Alekpierow, opracował nowy scenariusz. Chce importować paliwo za pośrednictwem projektowanego przez OLPP rurociągu, który połączy bazę w Małaszewiczach z infrastrukturą przesyłową Białorusi. Podobne plany ma jednak również Orlen. Analitycy obawiają się, że polska grupa dostanie wyłączność na korzystanie z rury, co pokrzyżuje szyki Lukoila. Według Jacka Wróblewskiego, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, takie rozwiązanie będzie jednak niekorzystne dla konkurencyjności rynku. Według Jacka Sochy, byłego ministra skarbu państwa, powszechny dostęp do rurociągu byłby z kolei zagrożeniem dla pozycji polskich koncernów.

- Trzeba odpowiedzieć na pytanie, co jest bardziej istotne - spółki z udziałem skarbu państwa czy poprawa konkurencyjności na polskim rynku paliw - mówi Jacek Socha.

Oba rosyjskie koncerny Lukoil i Gazprom są zainteresowane wchodzeniem na rynki UE, ale na razie nie mają w tych krajach rafinerii ani infrastruktury logistycznej: magazynów, terminali przeładunkowych niezbędnych do prowadzenia sprzedaży własnych paliw. Josef Stoppacher, ekspert Roland Berger Strategy Consultants, przekonuje, że z pewnością będą starali się zapełnić tę lukę. Na razie inwestują w infrastrukturę paliwową w Europie Zachodniej.

- Najbardziej agresywny jest właśnie Lukoil - mówi Josef Stoppacher.

W Polsce spotykają go jednak same porażki. Po nieudanym przejęciu rafinerii Lotosu koncern postawił na uruchomienie terminali. Morski miał powstać w gdańskim porcie, a dwa kolejowe właśnie w Narewce i Sędziszowie. Pierwszy projekt spotkał się z niechęcią polskich władz. Wobec protestów ekologów koncern wstrzymuje zaś plany budowy bazy w Narewce. Spółka interesowała się również budową terminala na końcu dawnej Linii Hutniczo-Siarkowej, czyli jedynej w naszym kraju trasy szerokich torów.

Jak poinformował Wiesław Szarek, burmistrz Sędziszowa, choć jeszcze w tym miesiącu uchwalony zostanie miejscowy plan zagospodarowania działki przeznaczonej pod terminal paliwowy, to Lukoila nie ma już wśród potencjalnych inwestorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: paliwa
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj