Potęga Goldman Sachsa: bez niego Dow Jones nie miałby 20 tys. punktów

Dow Jones od września 2013 r.
Dow Jones od września 2013 r./Forsal.pl
Dow Jones Industrial Average, najstarszy indeks na amerykańskiej giełdzie, pierwszy raz w historii przekroczył dziś poziom 20 tys. punktów. Wzrosty cen akcji są związane z nadziejami na przyśpieszenie wzrostu amerykańskiej gospodarki. Mają się do tego przyczynić działania nowej administracji prezydenta Donalda Trumpa. Ale gdyby nie szczególna konstrukcja indeksu, na rekord trzeba by zapewne jeszcze poczekać.

Zmiany w indeksie są dokonywane dość rzadko – ostatnia miała miejsce ponad trzy lata temu. W związku z tym mocno reprezentowane są w nim tradycyjne branże. Do tego jest to indeks cenowy: oblicza się sumując wartość akcji 30 spółek, które wchodzą w jego skład (dzieląc wynik przez specjalny współczynnik, który ma dać poprawkę np. na wartość wypłaconych dywidend). Największy wpływ na wartość indeksu mają zatem te akcje, których jednostkowa wartość jest najwyższa.

Jak bank inwestycyjny Od listopadowych wyborów prezydenckich w USA kurs jego akcji poszedł w górę o jedną trzecią. O tej instytucji dużo ostatnio mówiło się w kontekście jej wpływu na politykę. W administracji Trumpa jest kilku byłych menedżerów Goldman Sachsa, z sekretarzem skarbu Stevenem Mnuchinem na czele. Notowania Goldman Sachs szły w górę dzięki zapowiedziom otoczenia przyszłego prezydenta dotyczącym odwrócenia wprowadzonych po wybuchu kryzysu finansowego ograniczeń w działaniu instytucji finansowych.

Korzyści z takiego ruchu odniósłby również inny duży bank – JP Morgan Chase. Jego akcje poszły w górę o jedną czwartą. Ale o ile Goldman Sachs od wyborów prezydenckich „dołożył” do indeksu ponad 400 punktów, to dorobek JP Morgana jest znacznie mniejszy – 120 punktów.

Mocniej do wzrostu przyczyniły się takie firmy jak IBM, Boeing (po 180 punktów) albo UnitedHealth (nieco ponad 160 punktów). Ta ostatnia w największym stopniu przyczyniła się do wzrostu Dow Jonesa od czasu ostatnich roszad w indeksie: podniosła go o ponad 600 punktów. W przypadku Goldman Sachsa było to „tylko” 520 punktów. Indeks zyskał w tym czasie niespełna 5,8 tys. punktów.

Od momentu wyborów na minusie są tylko dwie firmy wchodzące w skład Dow Jones Industrial Average: Johnson&Johnsoni WalMart (akcje obu straciły w tym czasie po 3 proc.).

>>> Polecamy: Dow Jones przekroczył magiczną barierę. Indeks na rekordowym poziomie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPotęga Goldman Sachsa: bez niego Dow Jones nie miałby 20 tys. punktów »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj