WIG20 spadł w ciągu roku o 48 procent

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2008, 17:29
Wtorkowy handel był niemal idealną kopią wydarzeń z poniedziałku. Pierwsze chwile wykorzystano na podniesienie WIG20 o dwa procent przy minimalnym obrocie, by potem w spokoju oddać się lenistwu. Takie samo zachowanie widzieliśmy w całej Europie. Po szybkim wyskoku, który był osiągnięty w pierwszych taktach indeksy zastygły w bezruchu. Nudą wiało na wszystkich rynkach.

W trakcie sesji bez kapitału na znaczeniu zyskują okrągłe liczby, zatem WIG20 kurczowo trwał przy poziomie 1800 punktów, a niemiecki DAX trzymał się 4800 punktów. Handel zmniejszał się z każdą godziną.

Do godziny 14.00 nasz rynek naśladował jeszcze marazm niemieckiego parkietu. Później jednak po wcześniejszym zakończeniu handlu we Frankfurcie całkowicie straciliśmy już koncepcje. Nie widać było najmniejszych chęci do handlu, a zamiast tego wsłuchiwano się w relacje ze Strefy Gazy i tamtejszych walk.

Mimo tak nudnego dnia opublikowano parę danych. Indeks Case-Shiller obrazujący zmiany cen w 20 największych metropoliach USA pokazał, że ostatnie 12 miesięcy przyniosło spadek cen aż o 18 procent. To niewiele więcej niż oczekiwano, ale wartość sama w sobie jest olbrzymia. Wystarczy zauważyć, że przy pożyczce na 130 procent wartości nieruchomości bez wkładu własnego ubiegłoroczny kupiec ma już dwa razy większy kredyt niż wartość jego domu. Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

W samej końcówce podany został jeszcze indeks Chicago PMI, który okazał się nieznacznie wyższy od prognoz oraz wskaźnik opisujący zaufanie konsumentów, który wyraźnie spadł. Obie wartości idealnie oddają sytuacje giełdową po mijającym roku. Historycznie niskie poziomy, dramat na rynku nieruchomości, brak zaufania do instytucji i akcji. Dla naszego parkietu te informacje nie miały oczywiście znaczenia. Spokojnie doczekaliśmy końca sesji i z 600 milionami złotych obrotu byki znów „wywalczyły” wzrost o 1,7 procent. Na ile trwałe - okaże się już za tydzień.

Rok 2008 WIG20 rozpoczął na poziomie 3412 pkt., a kończy na zaledwie 1805. To zdecydowanie gorzej niż oczekiwania największych pesymistów ze stycznia. Spadek o 48 procent był największy w historii krajowego parkietu. Tak źle nie było jeszcze nigdy, ale podobne sytuacje zdarzają się raz na dekadę, więc liczmy, że w kolejnych 12 miesiącach byki wyraźnie zaakcentują swoją obecność na parkiecie. Tego oraz samych udanych inwestycji w Nowym Roku życzę Państwu i sobie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Tematy: giełda
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj