Kolejny sojusznik przeciw Nord Stream 2. Greenpeace krytykuje projekt

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 czerwca 2017, 12:15
Nord Stream
Nord Stream/ShutterStock
Budowa rurociągu Nord Stream 2 stoi w sprzeczności z europejską polityką środowiskową i długofalowymi celami polityki klimatycznej i jako taka nie powinna być realizowana - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej dyrektor Greenpeace Polska Robert Cyglicki.

Organizacje społeczne złożyły uwagi w ramach konsultacji społecznych oceny oddziaływania na środowisko inwestycji Nord Stream 2. Konsultacje, które zakończyły się w poniedziałek, były prowadzone w Finlandii.

Jak wskazały w swoich uwagach Prawnicy dla Ziemi "inwestycja Nord Stream 2 narusza unijne przepisy dotyczące ochrony siedlisk oraz może mieć negatywny wpływ na stan powietrza i klimat". Organizacje podważają też sens gospodarczy inwestycji.

"Nord Stream 2 to niepotrzebna i szkodliwa inwestycja koncernów, które za wszelką cenę chcą uzależnić Europę od paliw kopalnych - powiedział we wtorek Cyglicki. Dodał, że pod dyktando tych koncernów "zmieniano prawo i "przymykano oko" na rzetelną ocenę wpływu takich inwestycji na środowisko. "Dlatego domagamy się pełnej oceny kosztów społeczno-środowiskowych gazociągu " - powiedział.

Planowany rurociąg Nord Stream 2 ma przechodzić w pobliżu obszarów w ośmiu państwach Unii Europejskiej, w tym od 6 do 22 km od mających ten status dwóch obszarów polskich: Zatoki Pomorskiej i Ostoi na Zatoce Pomorskiej.

"Zgodnie z dyrektywą siedliskową UE każda nowa inwestycja w sąsiedztwie obszaru NATURA 2000, która może istotnie wpływać na ten obszar musi podlegać odpowiedniej ocenie – wyjaśnił obecny na spotkaniu z dziennikarzami dr Marcin Stoczkiewicz z ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. "Raport oceny oddziaływania na środowisko dla projektu Nord Stream 2 nie zawiera wystarczających informacji, które pozwoliłyby na rzetelną ocenę wpływu tej inwestycji na faunę i florę - podkreślił. Stoczkiewicz zaapelował do władz fińskich o odmowę wydania pozwolenia środowiskowego. "Podobnie powinny zrobić inne państwa członkowskie Uni Europejskiej" – zaznaczył.

Jak powiedział PAP Stoczkiewicz ten projekt jest niepotrzebny Europie, ponieważ obecnie istniejące możliwości przesyłowe zarówno rurociągów, jak i terminali gazowych nie są wykorzystane w 100 proc.

"Niektóre z nich są wykorzystane w 1/3, niektóre - w 3/4. To nie jest tak, że mamy bardzo duży deficyt gazu w Europie. Jest wręcz przeciwnie. jest rynkiem połączonym. Im więcej gazów w UE, tym mniejsza przestrzeń dla odnawialnych źródeł energii i dla odpowiedzi strony popytowej, czyli magazynów energii. Z tego punktu widzenia to paliwo, które kiedyś było traktowane jako paliwo przejściowe teraz musi być zacząć traktowane inaczej, ponieważ zaczyna stanowić barierę w transformacji energetycznej w kierunku niskoemisyjnym z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii" - ocenił Stoczkiewicz.

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku. W tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

>>> Czytaj też: Niskie ceny ropy już nie szkodzą Rosji? Moskwa: Jesteśmy przygotowani na 40 dol. za baryłkę

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj