Domy będzie można budować bliżej farm wiatrowych – zakłada projekt liberalizacji przepisów przygotowany przez Ministerstwo Energii.
16 lipca minie dokładnie rok od chwili, gdy w życie weszła ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (Dz.U. z 2016 r. poz. 961). Akt ten wprowadził trzy kluczowe zmiany:
● obowiązek wznoszenia nowych turbin jedynie na podstawie planów miejscowych,
● minimalną odległość urządzenia od zabudowań mieszkalnych, określając ją na co najmniej 10-krotność jego całkowitej wysokości (w praktyce oznacza to zakaz budowy wiatraków w promieniu około 2 km od domów),
● zaliczenie elektrowni wiatrowych wraz z ich elementami technicznymi do budowli (co pociągnęło za sobą konsekwencje podatkowe).
Przepisy te od samego początku budziły opór branży energetycznej. Ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, o przyjrzenie się jej przedsiębiorcy poprosili także Komisję Europejską.
>>> Czytaj też: Po złotym interesie sprzed kilku lat nie ma już śladu. 70 proc. farm wiatrowych przyniosło straty
Nowe regulacje nie spodobały się także osobom fizycznym, które miały działki budowlane w sąsiedztwie elektrowni i planowały na nich rozpoczęcie inwestycji. Krytyka pojawiła się, mimo iż ustawodawca zastrzegł, że przez 36 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy odległościowej postępowania dotyczące m.in. warunków zabudowy toczyć się mają na starych zasadach. Ale po tym czasie wznoszenie budynków mieszkalnych lub o funkcji mieszanej (w której skład wchodzi funkcja mieszkaniowa) w odległości dwóch kilometrów od elektrowni miało być zabronione. Pojawiły się więc naciski, by prawo zmienić.
– Po wsłuchaniu się w liczne postulaty doszliśmy do wniosku, że lokalizacja budynków w okolicy już funkcjonujących elektrowni wiatrowych powinna być możliwa – deklaruje Andrzej Kaźmierski, dyrektor resortowego departamentu odnawialnych źródeł energii.
Podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu górnictwa i energii wskazywał on, że istnieje wiele pustych działek budowlanych położonych między wzniesionymi już domami w zasięgu dwóch kilometrów od elektrowni, których nie można byłoby zabudować z powodu uchwalonego w zeszłym roku prawa. To ma się zmienić, o ile wola społeczności lokalnej na to pozwoli.
– Na czym ta wola ma polegać, jeszcze nie wiadomo. Być może będzie to uchwała rady gminy – komentuje Grzegorz Skarżyński, dyrektor inwestycyjny w funduszu Taiga Mistral, operującym farmami wiatrowymi. Nie liczy on jednak, by warunek dochowania minimalnej odległości w ogóle zniknął z przepisów.
Projekt nowelizacji do konsultacji społecznych trafić ma na dniach, tak by za parę miesięcy mógł powędrować pod obrady Sejmu. – Przy założeniu, że w trakcie konsultacji i uzgodnień międzyresortowych nie zajdą gwałtowne zmiany i w tym czasie otrzymamy dokument notyfikujący z Komisji Europejskiej, może będzie to początek września – prognozuje Kaźmierski.
Nowela obejmie nie tylko zasady lokalizacji. Zniknąć ma przepis, że elektrownie niespełniające wymogów co do minimalnej odległości mogą być remontowane, ale nie modernizowane.
W ocenie Beaty Wiszniewskiej, dyrektor generalnej Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR), to krok we właściwym kierunku. – Nasi członkowie już spotykają się z sytuacjami, gdy ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych uniemożliwia im udoskonalanie urządzeń – komentuje.
– Modernizacja wiąże się z koniecznością posiadania pozwolenia na budowę. A uzyskanie go dla projektów niespełniających warunku minimalnej odległości nie jest dziś możliwe – wyjaśnia Grzegorz Skarżyński. ⒸⓅ
Podatek będzie mniejszy
Farmy wiatrowe będą płaciły niższy podatek od nieruchomości. Obliczany on będzie bowiem tylko od części, a nie od całego urządzenia. Tak jak było to przed wejściem w życie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.
Dziś podatek obliczany jest od elektrowni, za którą uznaje się budowlę w rozumieniu przepisów prawa budowlanego, składającą się co najmniej z fundamentu, wieży oraz elementów technicznych (wirnika z zespołem łopat, zespołu przeniesienia napędu czy generatora prądotwórczego).
>>> Polecamy: Świat bez ropy to bliska przyszłość? OPEC i petrochemiczni giganci mają powody do obaw [WYKRESY]
