"Wysuwając takie żądanie, Węgry odwołały się do europejskiej solidarności. Solidarność jest także dla Republiki Federalnej (Niemiec) centralnym elementem współpracy w Unii Europejskiej, szczególnie w kontekście wyzwań związanych z problemem uciekinierów i migracji. Cieszymy się z tego, że Węgry domagają się solidarności, uznając tym samym solidarność za ważną europejską wartość" - oświadczył Seibert na spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie.

"Solidarności nigdy nie można traktować w sposób skrajnie selektywny" - zastrzegł rzecznik. Jak zaznaczył, ewentualny węgierski wniosek o wsparcie finansowe będzie rozpatrywać Komisja Europejska, a nie poszczególne państwa.

Seibert zwrócił uwagę na stanowisko KE, że solidarność jest zawsze "drogą, po której ruch odbywa się równocześnie w obu kierunkach".

Reklama

Premier Węgier Viktor Orban w liście do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera zaapelował o to, by europejska solidarność przejawiała się też w ochronie granic.

„Węgierskie stanowisko jest takie, że czas najwyższy, by europejska solidarność w sprawie ochrony granicy przejawiała się także w praktyce. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak w przypadku Włoch czy Grecji, Unia Europejska powinna zgodnie z praktyką stosowaną w takich przypadkach uczestniczyć w ponoszeniu nadzwyczajnych kosztów, które wynikły po stronie węgierskiej, ale służą wspólnemu europejskiemu interesowi” – napisał Orban.

Orban uznał za właściwe, by połowa kosztów poniesionych dotąd przez jego kraj na ochronę granicy, a wynoszących 270 mld forintów (ok. 883 mln euro), obciążyła Węgry, a połowa - Unię Europejską.

Rzecznik KE oświadczył w piątek, że jeśli rząd Węgier zwróci się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wsparcie ochrony granic, to KE jest gotowa go przeanalizować. Zastrzegł, że KE nie finansuje budowy ogrodzeń, a solidarność działa w dwie strony.

>>> Czytaj też: Uchodźca nie ukradnie ci pracy. Zachód cierpi na rasizm kulturowy ukryty w statystykach