Dokładnie dwa tygodnie po referendum w irackim Kurdystanie premier Hajdar al-Abadi przewodniczył posiedzeniu rządowej komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, obejmującej wysokiej rangi przedstawicieli służb bezpieczeństwa.

Wydany po spotkaniu komunikat głosi, że prokuraturze przekazano listę osób zaangażowanych w kurdyjskie referendum. Poinformowano, że zostaną wobec nich zastosowane „środki prawne”. Tożsamości znajdujących się na liście osób nie ujawniono.

Opublikowany przez urząd irackiego premiera komunikat dodaje, że kontroli mają zostać poddani operatorzy telefonii komórkowych, których siedziby znajdują się na terenie irackiego Kurdystanu. Nie podano jednak żadnych szczegółów na temat sposobu kontroli oraz zakresu podjętych działań.

„Rządowa komisja ds. bezpieczeństwa narodowego postanowiła, że wszystkie małe sieci komórkowe muszą się znajdować pod kontrolą federalną i ich siedziby powinny zostać przeniesione do Bagdadu” - czytamy w dokumencie.

W rządowym komunikacie nie zostały wyszczególnione konkretne nazwy firm, ale przypuszcza się, że może tu chodzić o Korek i Asiacell, które mają swoje siedziby w stolicy Autonomicznego Regionu Irackiego Kurdystanu, Irbilu, oraz w kurdyjskim mieście As-Sulajmanijja. Trzeci iracki operator, Zain, ma swoją siedzibę w Bagdadzie.

Reklama

Są to kolejne restrykcje wprowadzone przeciwko Regionalnemu Rządowi Kurdystanu po przeprowadzonym 25 września referendum w sprawie niezależności irackiego Kurdystanu. Wcześniej iracki rząd zamknął przestrzeń powietrzną nad tym regionem dla międzynarodowej komunikacji lotniczej oraz zażądał od władz kurdyjskich przekazania mu kontroli nad tamtejszymi lądowymi przejściami granicznymi. Z poniedziałkowego komunikatu wynika, że pozostaje to nadal w mocy.

W referendum z 25 września zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za niepodległością Kurdystanu. Władze centralne Iraku uznały referendum za niekonstytucyjne i nielegalne. Sprzeciwiły mu się także Turcja oraz Iran i Syria, w których mieszka liczna mniejszość kurdyjska i które obawiają się nasilenia tendencji separatystycznych. (PAP)