Od piątku obywatele Rumunii i Bułgarzy nie będą musieli mieć wiz, żeby pojechać do Kanady - poinformowała w czwartek Komisja Europejska. To efekt zawartego wcześniej porozumienia o wolnym handlu między UE a Kanadą (CETA).

"Przyjmujemy z zadowoleniem tę decyzję. Jest ona wynikiem wielu prac i zobowiązań wszystkich zaangażowanych stron: Bułgarii, Rumunii i Kanady" - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Alexander Winterstein.

Rozmowy na ten temat toczyły się od miesięcy. Bułgarzy i Rumuni grozili nawet zablokowaniem ważnego dla całej UE porozumienia handlowego CETA, jeśli Ottawa nie zobowiąże się do zniesienia wiz. Ostatecznie przygotowana została propozycja, że Kanada zniesie restrykcje wizowe wobec obywateli Rumunii i Bułgarii do 1 grudnia 2017 r.

Bruksela jest zobowiązana na mocy prawa unijnego do zabiegania o znoszenie wiz dla obywateli krajów członkowskich. Unijne rozporządzenie o wzajemności wizowej zobowiązuje Komisję Europejską do zaproponowania tymczasowego zawieszenia ruchu bezwizowego na 12 miesięcy dla obywateli wszystkich tych krajów, które wymagają wiz od obywateli państw UE.

Kanada, obok USA i Brunei, była jednym z krajów, które nie przestrzegały wzajemności wizowej z UE. Obecnie największym problemem są wizy, jakich od obywateli niektórych państw członkowskich wymagają Stany Zjednoczone. Obywatele Bułgarii, Chorwacji, Cypru, Polski i Rumunii wciąż potrzebują wizy, by udać się do USA, mimo że obywatele amerykańscy mogą podróżować bez wiz do wszystkich krajów UE.

W marcu Parlament Europejski wezwał do czasowego wprowadzenia przez UE wiz dla obywateli państw, które nie przestrzegają zasady wzajemności wizowej z Unią. Rezolucja w tej sprawie nie była jednak wiążąca prawnie, a wprowadzenia wiz dla Amerykanów nie chcą nawet te państwa członkowskie, których obywatele muszą mieć taki dokument udając się za Atlantyk. Choć Komisja Europejska prowadzi rozmowy z nową administracją USA na ten temat, dotychczas nie przyniosły one przełomu.

>>> Polecamy: Dzielnica rządowa w miejsce Lotniska Chopina? Wywiad z Mikołajem Wildem