Partia Razem wzywa Morawieckiego do sprzedaży posiadanych akcji BZ WBK

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 grudnia 2017, 16:06
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki/PAP
Partia Razem zaapelowała w poniedziałek do desygnowanego na premiera Mateusza Morawieckiego o zbycie posiadanych przez niego akcji Banku Zachodniego WBK. To olbrzymi konflikt interesów - uważa Adrian Zandberg z zarządu krajowego ugrupowania.

O godzinie 17 prezydentma powołać rząd, na którego czele stanie - dotychczasowy wicepremier, minister finansów i rozwoju w rządzie . Głosowanie nad wotum zaufania dla nowego rządu ma się odbyć we wtorek.

W przesłanym PAP komunikacie prasowym przekonuje, że Morawiecki to "współwłaściciel jednego z banków" i wzywa polityka do "rozliczenia z konfliktu interesów". Według informacji podanych przez ugrupowanie Morawiecki, który w latach 2008-2015 był prezesem zarządu BZ WBK, posiada akcje tego banku o wartości ponad 5 milionów złotych. Jak dodano, ich wartość - a wraz z nią majątek Morawieckiego - rosła w okresie, gdy pełnił stanowiska rządowe.

Ugrupowanie cytuje w swoim stanowisku Zandberga, który wskazuje, że jako premierowi Morawieckiemu podlegać będzie m.in. Komisja Nadzoru Finansowego i "to od jego decyzji będzie teraz zależało, ile zarobią banki i czyim kosztem". "To olbrzymi konflikt interesów i Morawiecki powinien się z niego rozliczyć, zanim obejmie urząd premiera" - podkreślił jeden z liderów Partii Razem. Jeśli Morawiecki nie pozbędzie się udziałów w banku, to - zdaniem polityka - "będą realne podstawy, by obawiać się, że premier sprzyja interesom BZ WBK".

Jak ocenił Zandberg, aby "oczyścić sytuację" desygnowany na szefa rządu polityk powinien sprzedać posiadane przez siebie akcje BZ WBK i ulokować je "w tzw. ślepym funduszu powierniczym".

Zandberg przekonywał też, że w okresie, gdy Morawiecki był wicepremierem i szefem resortu rozwoju, forsował on "rozwiązania korzystne dla sektora bankowego np. zwolnienie z podatku dla funduszy inwestujących w biurowce". "Podobne zmiany przepchnięto w Hiszpanii i zyskał na tym Bank Santander, którego polskim oddziałem jest BZ WBK" - zaznaczył.

Zdaniem polityka Razem wzrost cen akcji BZ WBK był również efektem wycofania się przez rządzących z pomocy frankowiczom. "To m.in. dzięki temu akcje BZ WBK poszybowały w górę. Są dziś o kilkadziesiąt procent droższe niż w momencie, gdy PiS obejmował władzę" - argumentował.

Jak ocenił Zandberg, Morawiecki "zachowałby się przyzwoicie, gdyby zachował równowartość akcji z października 2015 roku"; nadwyżkę uzyskaną w czasie, gdy pełnił funkcję wicepremiera, powinien zaś - jego zdaniem - "przekazać na cele społeczne np. na pomoc ofiarom nieuczciwych praktyk sektora bankowego".

>>> Czytaj też: Jagiełło: Zysk netto grupy PKO BP w 2017 r. może przekroczyć 3 mld zł

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj