HRW krytykuje Chiny za pobieranie danych DNA od milionów mieszkańców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 grudnia 2017, 14:54
Chińskie władze pobierają próbki DNA i inne dane biometryczne od wszystkich mieszkańców niespokojnego, zachodniego regionu Sinkiang (Xinjiang) - alarmuje w środę organizacja Human Rights Watch (HRW), uznając kampanię za niezgodną z międzynarodowymi normami.

W Sinkiangu w ciągu ostatnich kilku lat setki ludzi poniosły śmierć w konfliktach między muzułmańskimi Ujgurami a członkami chińskiej grupy etnicznej Han. Władze obarczają winą za przemoc islamistycznych bojowników. Wydarzenia te spotkały się z ostrą odpowiedzią sił bezpieczeństwa, a także stanowczymi krokami, które według obrońców praw człowieka ograniczają wyrażanie poglądów religijnych i kultywowanie tradycji w regionie. Wprowadzono tam też szeroko rozpowszechnioną inwigilację.

Jak wynika z dokumentu rządowego, na który powołuje się HRW, policja w Sinkiangu jest odpowiedzialna za zbieranie zdjęć, odcisków palców, skanów tęczówki i informacji na temat zameldowania. W ramach programu o nazwie "Badania lekarskie dla wszystkich" przedstawiciele służby zdrowia pobierają próbki DNA mieszkańców i dane na temat grupy krwi. Wszystkie dane są przechowywane i powiązane z numerem identyfikacyjnym obywatela.

"Obowiązkowe tworzenie baz z biodanymi całej ludności, w tym DNA, jest poważnym złamaniem międzynarodowych norm praw człowieka. Jest to jeszcze bardziej niepokojące, jeśli dzieje się to ukradkiem, pod przykrywką darmowego programu opieki zdrowotnej" - powiedziała szefowa HRW na Chiny Sophie Richardson.

Głównymi celami planu dla Sinkiangu jest zebranie danych biometrycznych wszystkich mieszkańców w wieku od 12 do 65 lat i weryfikacja populacji regionu. Plan ten w lipcu w internecie zamieściły władze miasta Aksu.

"Informacje o grupie krwi powinny zostać przesłane do okręgowych komisariatów policji" - głosi plan. Bez względu na wiek należy zbierać dane dotyczące "priorytetowych osób" i członków ich rodzin - dodano. "Priorytetowymi osobami" władze określają tych, których uważają za zagrożenie dla bezpieczeństwa.

W planie podkreślono, że urzędnicy muszą "chronić prawa mieszkańców". Nie wspomniano jednak, że potrzebne jest dokładne informowanie ich o kampanii ani o tym, czy istnieje możliwość odmowy udziału w programie.

Agencji Reutera nie udało się skontaktować z przedstawicielami władz Sinkiangu.

Rzecznik chińskiego MSZ Lu Kang, pytany o raport HRW, oskarżył organizację o "fałszywe" oświadczenia. Na konferencji prasowej w Pekinie powiedział, że ogólna sytuacja w regionie jest dobra.

HRW cytuje chcącego zachować anonimowość mieszkańca Sinkiangu, który obawiał się, że jeśli nie weźmie udziału w programie, zostanie uznany za osobę "politycznie nielojalną". Powiedział też, że nie otrzymał wyników swych badań.

Informując o badaniach, państwowe media podają, że uczestnictwo w nich jest dobrowolne. Jednak według HRW wydaje się, że w rzeczywistości od ludzi oczekuje się, że wezmą w nich udział, a czasami wywierana jest na nich presja.

Państwowa agencja prasowa Xinhua napisała w listopadzie, cytując przedstawicieli służby zdrowia, że w 2017 roku badania lekarskie przeszło 18,8 mln ludzi w regionie.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj