Właścicielka zreprywatyzowanej kamienicy była "w jednej osobie komornikiem, policjantem i sądem"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 lutego 2018, 14:02
Warszawa
Warszawa/ShutterStock
W wyniku reprywatyzacji kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9, trzy osoby zostały bezdomne, jedna zmarła - potwierdziła w czwartek przed komisją weryfikacyjną była lokatorka zreprywatyzowanej nieruchomości Alina Kołodziejczyk.

bada w czwartek reprywatyzację kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9 na warszawskim Żoliborzu.

Była mieszkanka budynku, opisując proces reprywatyzacji kamienicy potwierdziła słowa przewodniczącego komisji , że "trzy osoby w wyniku reprywatyzacji zostały bezdomne, jedna zmarła".

"Pan Orłowski (b. mieszkaniec kamienicy - PAP) został pobity, wyrzucony z mieszkania, i ostatecznie skończył jako bezdomny i zmarł" - potwierdzała.

Kołodziejczyk zgodziła się z podsumowaniem przewodniczącego, że inny mieszkaniec został również wyrzucony ze swojego lokalu i jest teraz bezdomny. Zauważyła, że kolejny, 18-letni lokator także został "eksmitowany" i nie posiada obecnie miejsca zamieszkania.

Była lokatorka potwierdziła, że przy żadnej interwencji właściciela ukierunkowanej na wyrzucenie lokatora z lokalu nie uczestniczył komornik. "Pani Wierzbicka (właścicielka - PAP) była w jednej osobie komornikiem, policjantem i sądem" - powiedziała.

Pytania do Kołodziejczyk kierowali także pełnomocnicy nowej właścicielki oraz miasta. Odpowiadając na pytania pełnomocnika Wierzbickiej świadek powiedziała, że mimo zapowiedzi podwyżki, płaciła starą stawkę czynszu.

Świadek podkreśliła, że "na początku", po przejęciu nieruchomości, bardzo lubiła Wierzbicką, ale sytuacja zmieniła się po kilku miesiącach; dodała, że otrzymywała od Wierzbickiej telefony z pogróżkami.

Kołodziejczyk na pytanie, czy kiedykolwiek przepraszała Wierzbicką, powiedziała, że nie miała jej za co przepraszać. Pytana, czy chciała się pojednać z nową właścicielką, odparła, że nie było do niej dostępu. Następnie pełnomocnik właścicielki przedstawił pismo, w którym Kołodziejczyk pisała do Wierzbickiej: "Jedno, co mogę zrobić, to serdecznie panią przeprosić za wszystko, co w pani odczuciu było nietaktem z mojej strony, jak również pani córkę".

Kołodziejczyk potwierdziła, że jest to fragment jej listu; wyjaśniła, że napisała go przy zwrocie kluczy do mieszkania, ponieważ dostała mieszkanie zastępcze. Podkreśliła, że ten list nie oznacza wycofania się z poprzednich zeznań, zeznała prawdę; dodała, że jest katoliczką i Kościół "wymaga, żeby przeprosić, żeby się pojednać".

Kołodziejczyk powiedziała, że kamienica przy Lutosławskiego 9 w styczniu 2014 r. przeszła kapitalny remont, a w marcu tego samego roku budynek otrzymała Wierzbicka. "Taki prezent zrobiło miasto właścicielce" - powiedziała Kołodziejczyk.

Pełnomocnik miasta mec. Zofia Gajewska odnosząc się do słów świadka wskazała, że remont został przeprowadzony przez wspólnotę mieszkaniową, a nie przez miasto.

"Nie wiem, kto przeprowadzał remont (...). Wspólnota z sześciu lokali miałaby pieniądze na takie remonty?" – pytała Kołodziejczyk. "Ja mam informację, że remont w latach 2009-13 i partycypację w kosztach remontu miasta to jest sto tysięcy – odpowiedziała pełnomocnik.

>>> Czytaj też: Co dalej z ustawą reprywatyzacyjną?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj