Szczepionki. Oto, czego potrzebujemy. Liczba przypadków zachorowań na odrę wzrosła w Europie w 2017 r., po tym, jak osiągnęła rekordowo niski poziom w 2016 roku.

Według Światowej Organizacji Zdrowia na Starym Kontynencie odnotowano około 21 000 przypadków, czyli prawie 4 razy więcej niż w poprzednim roku.

Epidemia odry została zarejestrowana w 15 z 53 europejskich krajów. Najbardziej dotknięte zostały Rumunia, Włochy i Ukraina – w każdym z tych krajów odnotowano ok. 5000 przypadków zachorowań. WHO przypomina, jak ważne są regularne szczepienia: powrót odry na taką skalę spowodowane jest właśnie coraz rzadszym szczepieniem, niskim wskaźnikiem szczepień w grupach marginalizowanych, przerwy w dostawach szczepionek oraz brak odpowiedniego nadzoru nad rozwojem choroby.

Zsuzsanna Jakab, dyrektor regionalna WHO na Europę, stwierdziła, że epidemia jest „tragedią, której po prostu nie możemy zaakceptować”. Ma rację: Europa – głównie bogate i wykształcone kraje – powinna być w stanie stawić czoła chorobom, których można uniknąć, takim jak odra. Jedynym skutecznym rozwiązaniem zapobiegawczym jest szczepionka MMR, zapewniająca odporność przeciwko trzem potencjalnie śmiertelnym chorobom: odrze, śwince i różyczce.

W 2017 r., według WHO, Wielka Brytania wyeliminowała odrę. Przy czym „eliminacja” nie oznacz, że w kraju nie było ani jednego przypadku zachorowania – jednak była to tak mała liczba (konkretnie 282 przypadki), że choroba była ograniczona i nie miała szans na rozprzestrzenienie. Aby osiągnąć taki wynik, brytyjska Krajowa Służba Zdrowia (NHS) zaleca, by poziom immunizacji wynosił co najmniej 90 proc. populacji. – przy takiej liczbie odra nie będzie się rozprzestrzeniać. Zaszczepienie 95 proc. populacji zapobiega rozprzestrzenieniu się świnki i różyczki.

Taki poziom immunizacji może wyeliminować chorobę na dużą skalę według koncepcji „odporności stada”. Marcel Salathe, profesor biologii na Pennsylvania State University, wyjaśnia to w ten sposób, że grupa (czyli stado) może uniknąć narażenia na chorobę, jeśli zapewni wystarczającą ilość odpornych osobników. Bez długotrwałych łańcuchów przenoszenia nie będzie szans na epidemię. Chroni to całą populację, zwłaszcza tych, którzy są zbyt młodzi lub chorzy, by się zaszczepić.

Salathe twierdzi jednak, że w praktyce wskaźniki szczepień muszą być znacznie wyższe niż te zalecane przez NHS. Populacja bez odporności jest nierównomiernie rozłożona, więc nawet jeśli średnia częstość szczepień może wynosić 95 proc., mogą występować pewne obszary, w których wskaźnik może być niższy niż 80 proc. – wystarczająco niski, aby choroba mogła się rozprzestrzeniać.

Według Salathe powinniśmy dążyć do 100 proc. zaszczepienia, by powstrzymać rozprzestrzenianie się chorób, którym można zapobiec. Innymi słowy: zaszczep się.

>>> Czytaj też: Szumowski: Wykształcimy więcej lekarzy. Jeśli wyjadą - będą zwracać pieniądze za naukę [WYWIAD]