USA: Na Wall Street w górę, wzrostom przewodziły banki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 kwietnia 2018, 23:02
Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła solidne wzrosty, którym przewodził sektor bankowy. Sugestie prezydenta Trumpa, że atak USA na Syrię może szybko nie nastąpić poprawił sentyment na amerykańskich giełdach, gdzie rusza sezon wyników.

Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 1,21 proc., czyli ponad 290 punktów, do 24.483,05 pkt.

S&P 500 zyskał 0,83 proc. i wyniósł 2.663,99 pkt.

Nasdaq Comp. zwyżkował 1,01 proc., do 7.140,25 pkt.

Liderami wzrostów w czwartek był na Wall Street sektor finansowy. JPMorgan Chase zyskał 2,5 proc., Citigroup 3,2 proc., a akcje Wells Fargo zyskały 1,5 proc.

Wzrost notowań banków to w dużym stopniu efekt rosnących rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, co powinno pozytywnie odbić się na zyskach.

Na rynkach utrzymuje się niepokój w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie oraz na linii Rosja-USA. Wczesnym popołudniem sentyment poprawił się jednak po tym jak prezydent USA Donald Trump zatwittował, że ewentualne uderzenie militarne przeciwko Syrii może nastąpić "bardzo szybko albo wcale nie tak szybko".

W USA spółki z sektora finansowego inaugurują sezon wyników. Zysk na akcję funduszu BlackRock w I kw. 2018 r. wyniósł 6,7 USD powyżej oczekiwanych 6,38 USD. Walory spółki zwyżkowały 1,5 proc.

Mimo wzrostu kosztów Delta Airlines zdołała wypracować zysk powyżej konsensusu - kurs spółki rósł 2,9 proc.

Raporty kwartalne przedstawią w piątek Citigroup, Wells Fargo i JPMorgan.

Inwestorzy liczą, że przedsiębiorstwa sprostają w I kwartale oczekiwaniom wywindowanym przez reformę systemu podatkowego (obniżka CIT do 21 proc. z 35 proc.) i wypracują najwyższą od 7 lat dynamikę wzrostu zysków. Konsensus Reutersa wskazuje na +18,5 proc., a Bloomberga na +17 proc., wobec +10,4 proc. w IV kw. 2017 r. Dla całego 2018 r. oczekiwania kształtują się w przedziale 20-21 proc.

Sytuację fundamentalną amerykańskich spółek przykryć mogą w najbliższych dniach bliskowschodnie potyczki mocarstw.

Stany Zjednoczone wciąż rozważają opcje odpowiedzi na niedzielny atak z użyciem broni chemicznej w Syrii. Trump zapowiedział w tym tygodniu, że działania USA przeciwko reżimowi w Damaszku będą miały zbrojny charakter. Stany koordynują odpowiedź z Wlk. Brytanią i Francją. Niemcy wykluczyły przyłączenia się do sojuszników z NATO.

Działaniom USA ostro sprzeciwia się Rosja, co sprowokowało w środę Trumpa do napisania na Twitterze, że Rosja, której jednostki bojowe znajdują się na terytorium Syrii, powinna się przygotować na wystrzelenie przez USA pocisków w kierunku tego kraju.

Podczas czwartkowego przesłuchania w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu USA Mike Pompeo, którego prezydent Trump wskazał na nowego sekretarza stanu, ma zasygnalizować zaostrzenie polityki wobec Rosji - wynika z opublikowanych fragmentów jego wystąpienia. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj