"Uważam, że wszystkie frakcje parlamentarne powinny nominować mnie, gdyż jestem kandydatem narodu na urząd premiera" - powiedział Paszynian, lider antyrządowych protestów. Kandydatem na urząd premiera mianował go opozycyjny blok Elk (Wyjście), któremu przewodzi.

"Wczoraj naród zgłosił moją kandydaturę na stanowisko premiera. Jeśli nie zostanę wybrany na szefa rządu, to w Armenii nie będzie wcale premiera" - oświadczył 42-letni Paszynian, deputowany i opozycjonista, wobec tysięcy zwolenników zebranych wieczorem na placu Republiki w centrum Erywania. "Jeśli frakcje parlamentarne mnie nie wybiorą, to nie wybiorą nikogo. W dzień wyboru premiera zbierzemy cały naród Armenii na placach. Niech spróbują nie wypełnić woli narodu" - mówił.

Paszynian zaprosił pełniącego obowiązki premiera Karena Karapetiana na rozmowy w obecności dziennikarzy.

Reklama

"Dziennikarze powinni być obecni w czasie rozmów, nie mam nic do ukrycia przed opinią publiczną. Aksamitna rewolucja nie ustąpi przed władzą skorumpowanego systemu" - dodał.

Zgodnie z konstytucją Armenii frakcje parlamentarne mają prawo nominować kandydatów na stanowisko premiera w ciągu siedmiu dni od dymisji szefa rządu. Wybory premiera odbywają się w drodze jawnego głosowania w parlamencie. Premier Serż Sarkisjan, sprawujący wcześniej przez 10 lat funkcję prezydenta, zrezygnował w poniedziałek po kilkunastu dniach antyrządowych protestów.

Parlament Armenii wybierze nowego premiera na nadzwyczajnym posiedzeniu 1 maja - zdecydował w poniedziałek przewodniczący parlamentu Ara Bablojan.

Kandydat na premiera potrzebuje 53 głosów, aby został wybrany na to stanowisko. Ugrupowanie Paszyniana dysponuje jedynie 40 głosami. Rządząca Republikańska Partia Armenii (RPA) ma 58 głosów, jednak, jak pisze agencja AFP, istnieje wielka szansa, że poprze ona nowego kandydata.

"Podczas wyboru premiera w parlamencie wszystko zależy od liczby kandydatów zaproponowanych przez partie" - powiedział w czwartek wiceprzewodniczący parlamentu Edward Szarmazanow.

RPA wyraziła już gotowość do prowadzenia z Paszynianem negocjacji w "każdej kwestii". Odwołała też wieloletniego lidera partii, byłego prezydenta Serża Sarkisjana.

Zaniepokojony sytuacją w Armenii prezydent Rosji Władimir Putin zadzwonił w czwartek do p.o. premiera Karapetiana. Według służb prasowych Kremla Putin "podkreślił, że uregulowanie kryzysu w Armenii powinno odbywać się jedynie zgodnie z normami prawa, w ramach konstytucji i na podstawie wyników legalnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się w kwietniu 2017 roku". Rosyjski prezydent rozmawiał też z prezydentem Armenem Sarkisjanem.

Do Moskwy na "konsultacje robocze" przybyli w czwartek wicepremier Armenii Armen Geworkian i szef dyplomacji Edward Nalbandian.

Nalbandian odbył "krótkie spotkanie" ze swym odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem - poinformowała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.