Turyści w końcu zatkają kurorty. Już niedługo możliwe ograniczenia dla turystów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 maja 2018, 18:32
plaża, morze, wakacje
plaża, morze, wakacje/ShutterStock
- Nowy i pozytywny trend nad morzem to wizyty rodzin wielopokoleniowych: dziadkowie, rodzice i wnukowie – mówi burmistrz Łeby Andrzej Strzechmiński w rozmowie z Tomaszem Żółciakiem.

Kurorty nad polskim morzem mogą już niedługo pójść w ślady Amsterdamu, Wenecji czy Barcelony i wprowadzić ograniczenia dla turystów. - Myślę, że i nas to czeka. Z biegiem czasu sami turyści dojdą do wniosku, że wypoczywanie w tak zatłoczonych miejscach to żadna forma wypoczynku – przewiduje Andrzej Strzechmiński, burmistrz Łeby i dodaje, że w jego mieście w czasie sezonowych szczytów liczba mieszkańców rośnie z 3800 do prawie 100 tys. osób.

- Ciężko się bronić przed parawaningiem i plażingiem. Dochodzi nawet do sytuacji, że ludzie rozkładają się w strefie przybrzeżnej, gdzie woda sięga po kostki – opowiada burmistrz Łeby.

Jednak zanim dojdzie do wprowadzenia ograniczeń, nadmorskie gminy chcą działać i ułatwiać życie turystom, bo nadal są oni dla nich wielką korzyścią. – Staramy się, jako Związek Miast i Gmin Morskich, wypracować takie rozwiązanie jak np. drogi życia między parawanami czy leżakami – zapowiada Strzechmiński.

>>> Polecamy: Twoje biuro podróży bankrutuje? Nie przejmuj się, dokończysz pobyt zgodnie z umową

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj