Ktoś upadnie, ale na głowę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 marca 2009, 08:14
Od 1 kwietnia dłużnik będzie mógł ogłosić bankructwo. Jeżeli ktoś sądzi, że uniknie licytacji, to jest w błędzie. Prima aprilis? - pyta "Puls Biznesu".

Dłużnik, który nie radzi sobie ze spłacaniem rachunków, kredytów i innych zobowiązań, może wkrótce ogłosić bankructwo. Podobnie jak firmy, które z takiej możliwości korzystają od dawna. Z jednym jednak wyjątkiem - akcentuje gazeta.

Na układ z syndykiem, co do umowy z wierzycielami, upadły konsument może liczyć dopiero wówczas, kiedy syndyk sprzeda jego majątek. Czyli najpierw nastąpi likwidacja, a dopiero potem porozumienie w sprawie harmonogramu spłat.

Taki był pomysł rządu, z którym zgodziła się większość ekspertów, w tym Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z wyjątkiem ... banków, a więc głównych wierzycieli. Nawołują one obecnie do nowelizacji ustawy.

"Jaki jest sens zlicytowania dłużnika do ostatniej koszuli?" - pytają bankowcy. "To nie jest oddłużenie, lecz wypychanie człowieka na margines społeczny" - mówi "PB" Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.

Więcej o tym w dzisiejszym wydaniu "Pulsu Biznesu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj