Kiedyś na Timorze, jak rodzina szła na bazar, to kobieta była obładowana tobołami, z dzieckiem na ręku i koszem na głowie, a mężczyzna paradował z tyłu, machając maczetą. Dziś to się zmieniło. Zdrowy feminizm jest dobry - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem s. Joanna Goik.
Pan uważa na krokodyle. I rekiny.
I ja w tym raju, jedyna Polka na wyspie od prawie 30 lat. To chce pan usłyszeć?
Hm. Miała dziesięć miesięcy, była wymizerowana, maleńka i chora, a dookoła szalała wojna domowa, kiedy jej tata nam ją przyniósł. Jej matka zmarła na gruźlicę, a on nie był w stanie się nią zająć i jej wykarmić.
>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zobacz
|
