Raport o pedofilii wśród księży w USA: "Poczułem ogromny gniew. Przecież wszystko miało się zmienić"

Ksiądz
Ksiądz/ShutterStock
Poczułem ogromny ból oraz gniew. Okazało się, że ochrona instytucji – w tym poprzez tuszowanie przestępstw księży pedofili – cały czas jest dla hierarchów ważniejsza niż dobro wiernych. A przecież po Bostonie wszystko miało się zmienić - z Jamesem O’Toole’em rozmawia Eliza Sarnacka-Mahoney.
3590270-prof.jpg
prof. James O’Toole historyk Kościoła katolickiego na katolickiej uczelni Boston College fot. mat. prasowe

Poczułem, jak wszyscy, szok, ból, niedowierzanie. I gniew. Mieliśmy nadzieję, że środki zaradcze, które hierarchowie wprowadzili po ujawnieniu afery w Bostonie 16 lat temu, sprawiły, że ten jakże dramatyczny epizod w historii Kościoła mamy za sobą. Dlatego raport dotyczący Pensylwanii uderza z taką mocą. Po pierwsze – choć większość spraw może ulec przedawnieniu, bo doszło do nich przed laty, to jednak opisuje też wydarzenia, które wydarzyły się niedawno. A to oznacza, że proceder seksualnego wykorzystywania dzieci w Kościele trwa w najlepsze. Po drugie – podane liczby są przerażająco wielkie. Uprzytamniają nam, że skala problemu jest dużo większa, niż nam się kiedykolwiek wydawało.

Tak. I to jest chyba najtrudniejsze do zaakceptowania. Okazało się, że ochrona instytucji – w tym poprzez tuszowanie przestępstw – wciąż jest dla hierarchów ważniejsza niż dobro wiernych. Dlatego czuję takie wielkie rozczarowanie i gorycz. Trudno czuć się inaczej, gdy ma się świadomość, że zostało się oszukanym. Po skandalu w Bostonie tyle miało się zmienić. Miały działać specjalne komisje do monitorowania zachowań kleru, a biskupi wydali oświadczenie, że duchowni, którzy dopuszczą się pedofilii, będą natychmiast usuwani z parafii. Jednocześnie wierni mieli uzyskać szerszy dostęp do kościelnego zaplecza poprzez współpracę duchownych z mediami. Uwierzyliśmy w te obietnice, więcej – pozwoliliśmy sobie na myślenie, że choć seksualne wykorzystywanie nieletnich pozostaje na świecie bolesnym problemem, to jednak ze strony Kościoła już tego zagrożenia nie będzie. A tu nagle odarto nas ze złudzeń.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj