Trójmorze to nie alternatywa dla UE, ale Zachód woli trzymać rękę na pulsie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 września 2018, 07:55
Trójmorze - kraje należące do sojuszu
Trójmorze - kraje należące do sojuszu/ShutterStock
Bruksela zamiast biernie patrzeć na rosnące wpływy Waszyngtonu w Europie Środkowej, postanowiła je równoważyć

Prezydenci Polski i Chorwacji od dwóch lat bezskutecznie próbowali zaprosić przewodniczącego Komisji Europejskiej na szczyt Trójmorza. Jean-Claude Juncker dopiero w tym roku zdecydował się przyjąć zaproszenie od prezydenta Rumunii Klausa Iohannisa i przyjechał do Bukaresztu.

– To, co robicie, stanowi uzupełnienie pracy, którą Unia Europejska stara się wykonywać – zwrócił się do przywódców Trójmorza szef KE. To ważne słowa, biorąc pod uwagę, że inicjatywa była postrzegana na zachodzie Europy jako próba budowania alternatywy dla Unii albo co najmniej narzędzie służące jej dzieleniu. Juncker uznał, że Trójmorze nie jest wymierzone przeciwko Wspólnocie, ale ją uzupełnia, budując połączenia pomiędzy regionami w Europie Środkowej.

>>> CAŁY TEKST W ŚRODOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj