Decyzja podjęta przez szefów dyplomacji państw unijnych w Luksemburgu to konsekwencja konkluzji czerwcowego szczytu UE. Przywódcy "28" po próbie zabójstwa przez Moskwę z użyciem środków chemicznych byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego i współpracownika wywiadu brytyjskiego Siergieja Skripala zdecydowali o konieczności ustanowienia nowych ram sankcyjnych.

UE będzie teraz mogła nakładać sankcje na osoby i podmioty zaangażowane w rozwijanie i stosowanie broni chemicznej w dowolnym miejscu na świecie, bez względu na ich narodowość czy lokalizację.

"Środki ograniczające dotyczą osób i podmiotów bezpośrednio odpowiedzialnych za rozwijanie i stosowanie broni chemicznej, a także tych, którzy zapewniają wsparcie finansowe, techniczne lub rzeczowe oraz tych, którzy pomagają w takich działaniach, zachęcają do nich lub je popierają" - podkreśliła Rada UE w komunikacie.

Reklama

Sankcje będą mogły obejmować zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów wobec osób oraz zamrożenie aktywów wobec podmiotów. Ponadto przewidują zakaz udostępniania funduszy podlegającym sankcjom przez osoby i podmioty z UE.

Decyzja ma pomóc w unijnej walce z rozprzestrzenianiem i stosowaniem broni chemicznej, postrzeganymi przez UE jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Nowe ramy ułatwią nałożenie restrykcji na zaangażowanych w próbę zabójstwa Skripala. W tej chwili nie ma jednak żadnych nazwisk na liście, bo decyzja o nowym reżimie sankcyjnym nie dotyczy żadnej konkretnej sprawy, tylko jest ogólnym zwiększeniem możliwości działań "28" w obliczu ataku gdziekolwiek na świecie.

Źródła unijne nie chciały ujawnić, kiedy może dojść do nałożenia sankcji, jednak jest praktycznie przesądzone, że do tego dojdzie. "Państwa członkowskie po to proszą o nowy system, żeby go użyć" - powiedział jeden z urzędników zaangażowanych w sprawę.

Celem wprowadzenia nowego systemu sankcyjnego jest też wywarcie dodatkowego nacisku na Syrię, której władze również dopuszczały się wykorzystania broni chemicznej.

>>> Czytaj też: Miał być przełom, jest klapa. Negocjacje ws. Brexitu utknęły w martwym punkcie