"To historyczna decyzja (...) Dziękuję mojemu przyjacielowi, prezydentowi elektowi Brazylii Jairowi Bolsonaro za zamiar przeniesienia brazylijskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy" - oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Już w kampanii przed wyborami prezydenckimi Bolsonaro ogłosił, że zamierza przenieść brazylijską ambasadę do Jerozolimy.

Jeśli tak się stanie, Brazylia będzie trzecim - po USA i Gwatemali - krajem, który zdecydował się przenieść swoją ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy. Swoją ambasadę do Jerozolimy przeniósł także Paragwaj, ale po kilku miesiącach przeniósł ją z powrotem do Tel Awiwu.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił 6 grudnia 2017 roku, że USA uznają Jerozolimę za stolicę państwa żydowskiego, co wywołało protesty w świecie islamskim. W połowie maja br. Stany Zjednoczone przeniosły oficjalnie swoją ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela; prawie 90 ambasad mieści się w Tel Awiwie. Izrael kontroluje Jerozolimę od 1967 roku, gdy w trakcie wojny sześciodniowej zajął wschodnią część miasta. W Jerozolimie znajduje się wiele izraelskich budynków rządowych, a także parlament i Sąd Najwyższy. Palestyńczycy z kolei chcą, aby Jerozolima Wschodnia była stolicą ich przyszłego państwa.

"Mamy największy szacunek dla narodu izraelskiego i dla Arabów, nie chcemy nikomu stwarzać problemów, chcemy handlować ze wszystkimi i szukać pokojowych rozwiązań konfliktów" - powiedział Jair Bolsonaro podczas czwartkowej konferencji prasowej.

Media brazylijskie obawiają się jednak, że przeniesienie ambasady może spowodować represje handlowe ze strony krajów arabskich, głównych importerów brazylijskiej wołowiny, jagnięciny i drobiu.

Skrajnie prawicowy populista Jair Bolsonaro zdobył w drugiej turze niedzielnych wyborów prezydenckich 55,2 proc. głosów, a jego lewicowy rywal Fernando Haddad - 44,8 proc.

63-letni Bolsonaro, który w przeszłości był kapitanem brazylijskiej armii, a od 1991 roku zasiada w parlamencie, jest z racji kontrowersyjnych wypowiedzi porównywany do głowy państwa amerykańskiego Donalda Trumpa, a przez niektórych nazywany "tropikalnym Trumpem". Swój urząd obejmie w styczniu przyszłego roku.

>>> Czytaj też: Eksperci: sankcje Rosji wobec Ukrainy nie będą miały dużego wpływu