W 1915 r. Ignacy Paderewski wspólnie z Henrykiem Sienkiewiczem założyli w Vevey pod Lozanną Szwajcarski Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Działalność charytatywna otwierała im drzwi gabinetów wpływowych polityków Francji i Wielkiej Brytanii. Ale Paderewski dostrzegł, że decydujący wpływ na losy Polski mogą mieć Stany Zjednoczone. W Ameryce zaś od czasu śmierci aktorki Heleny Modrzejewskiej w 1909 r. żaden Polak nie cieszył się większą popularnością od słynnego pianisty. Przeniósł się więc do USA i wspólnie z działaczami polonijnymi założył Polish Victims' Relief Fund. Następnie ruszył w tournée po ogromnym kraju – wszędzie dawał darmowe koncerty, a następnie opowiadał słuchaczom o swojej ojczyźnie.
W sierpniu 1916 r. w Wielkiej Brytanii powstały dwie koncepcje dotyczące przyszłości Europy Wschodniej. Według szefa sztabu generalnego gen. Williama Robertsona należało zachować na tym terenie hegemonię niemiecką. Dwaj urzędnicy Biura Spraw Zagranicznych William Tyrrell i Ralph S. Pageta proponowali zaś utworzenie w Europie Wschodniej państw narodowych. Polska miała składać się z Galicji, Kongresówki, Poznańskiego oraz z ziem czeskich. Powinna jednak pozostać w trwałym związku z Rosją. W październiku 1916 r. pierwszy lord admiralicji, późniejszy minister spraw zagranicznych, James Arthur Balfour, po zapoznaniu się z tymi projektami uznał, iż przyszła Polska winna otrzymać jedynie autonomię i pozostać częścią imperium Romanowów. W jego opinii tylko wspólna granica niemiecko-rosyjska miała pozwolić na szachowanie przez Rosję ewentualnej ekspansji niemieckiej na zachód.
W 1915 r. Roman Dmowski wyjechał z Petersburga na Zachód, gdzie rozpoczął akcję przekonywania rządów krajów ententy do poparcia postulatu odbudowy niepodległej Polski. Z jego inicjatywy w sierpniu 1917 r. powstał w Lozannie Komitet Narodowy Polski (KNP), w skład którego weszli m.in. Stanisław Grabski, Józef Haller i Maurycy Zamoyski. Prezesem KNP został sam Dmowski. Wkrótce Komitet Narodowy Polski przeniósł się do Paryża i zaczął być uznawany przez państwa sprzymierzone za oficjalnego reprezentanta sprawy polskiej na Zachodzie.
Kiedy w styczniu 1917 r. Woodrow Wilson przygotowywał orędzie do Senatu dotyczące warunków pokoju w Europie, jego doradca poprosił Paderewskiego o opracowanie memoriału dotyczącego Polski. Dokument przekazano prezydentowi USA 11 stycznia 1917 r. Pianista napisał, że niepodległa Polska powinna przyjąć formę federacji utworzonej wspólnie przez Królestwo Polskie z autonomicznymi księstwami: litewskim, poleskim i halickim. Na czele państwa miałby stanąć prezydent, który dla zwiększenia autorytetu winien nosić tytuł króla. Paderewski postulował też przyłączenie do odrodzonej Rzeczypospolitej Prus Wschodnich oraz Gdańska.
Od stycznia 1919 r. w Paryżu trwała konferencja pokojowa mająca ustalić nowy porządek Europy. Bez przeciągnięcia na swoją stronę Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych nie odzyskalibyśmy niepodległości – wojska niemieckie nie wycofywały się z naszych ziem. Negocjować z Paryżem, Londynem oraz Waszyngtonem mógł wyłącznie rezydujący w Paryżu Komitet Narodowy Polski – czego Józef Piłsudski miał pełną świadomość. Ten splot okoliczności sprawił, że – aby mogła szybko powstać niepodległa Polska – dwaj najwięksi polityczni rywale musieli ze sobą współpracować, zostawiając na boku dawne urazy i zapominając o braku zaufania.
Józef Piłsudski i Roman Dmowski zawarli ze sobą kompromis dotyczący obsady delegacji na konferencję wersalską. Naczelnika Państwa miał reprezentować Ignacy Paderewski (który oprócz tego, że był premierem, objął też tekę ministra spraw zagranicznych). Miało to znaczenie wyłącznie prestiżowe, bo podczas negocjacji i tak wszystkim kierował Dmowski. Roli tego ostatniego nie sposób przecenić. 29 stycznia 1919 r. prowadzący obrady premier Francji Georges Clemenceau niespodzianie poprosił lidera Komitetu Narodowego Polskiego do zabrania głosu. Na pytanie Dmowskiego, o czym ma mówić, francuski polityk odparł niefrasobliwie: „Niech pan mówi ogólnie o Polsce”. Nie mając pod ręką notatek, przywódca Stronnictwa Narodowego zaczął improwizowane przemówienie po francusku. Wkrótce Clemenceau mu przerwał, żeby poprosić tłumacza o przełożenie wypowiedzi na angielski. Ale Dmowski nie ufał umiejętnościom nieznanego mu człowieka, dlatego zaoponował i kontynuował wystąpienie w dwóch językach. Z jedną 15-minutową przerwą trwało ono ponad pięć godzin. Dmowski wyłożył słuchaczom wszystko – od rozbiorów po podstawy prawne polskich roszczeń do poszczególnych ziem. Przy czym nie zanudził nikogo na sali, bo po tym, jak skończył, wszyscy (poza delegacją niemiecką) długo oklaskiwali go, stojąc – nawet niechętny Polsce brytyjski premier Lloyd George. Przez następne miesiące Dmowski wykonał tytaniczną pracę, aby wywalczyć dla Rzeczypospolitej jak największe terytoria na granicach zachodniej i północnej.
28 czerwca 1919 r. podpisano w Wersalu traktat pokojowy między państwami zwycięskiej ententy a pokonanymi Niemcami. Przy tej okazji uznana została niepodległość Polski oraz określona granica polsko-niemiecka. Jednak o przynależności państwowej Warmii, Mazur oraz Górnego Śląska miały rozstrzygnąć plebiscyty, a Gdańsk otrzymał status Wolnego Miasta. Traktat nie regulował statusu Rosji, Białorusi, Ukrainy i Litwy. Wszędzie tam polskie aspiracje zderzały się z agresją bolszewicką i sytuacja na granicach daleka była od stabilizacji.
Podczas rokowań pokojowych w Paryżu Roman Dmowski dostrzegł, że Wielka Brytania wspiera pokonane Niemcy, aby pozycja Francji w Europie nie stała się zbyt dominująca. Co gorsza premier David Lloyd George zamierzał dbać o interesy państwa niemieckiego kosztem interesów niepodległej Polski. To powodowało, że Dmowski znajdował się w coraz ostrzejszym konflikcie z delegacją brytyjską. „Anglicy ciągle są wściekli. Może ich Paderewski udobrucha. Patrzą oni na Mistrza, jako na tego, który by się chętnie do ich planów nagiął, gdyby mu łajdaki nie przeszkadzali. Za jednego z gorszych łajdaków, niestety uważają mnie” — pisał w liście do Stanisława Grabskiego. Takie stanowisko Londynu powodowało, że Dmowski zaczął opowiadać się za jak najściślejszym sojuszem z Francją. To dzięki postawie Paryża II RP odzyskała Wielkopolskę, a Górny Śląsk został podzielony tak, że jego najcenniejsza część przypadła Polsce. W kwestii sojuszu z Francją opinię Dmowskiego w pełni podzielał Piłsudski, widząc w III Republice najważniejszego gwaranta naszej granicy zachodniej. Zwłaszcza że USA pod rządami republikanów powróciły do polityki izolacjonistycznej. Jesienią 1920 r. polskie MSZ po intensywnych staraniach doczekało się zaproszenia Naczelnika Państwa do Paryża. Piłsudski pojechał tam wraz z towarzyszącymi mu ministrami spraw zagranicznych – Eustachym Sapiehą i spraw wojskowych – gen. Kazimierzem Sosnkowskim. Jednak rokowania, które nadzorowali ze strony polskiej Sapiecha i Sosnkowski, szły opornie. Wielu francuskich polityków było przeciwnych zawieraniu sojuszu z młodym, nieprzewidywalnym państwem. Przełamać ten sprzeciw udało się dzięki postawie socjalistów: premiera Aristide’a Brianda i prezydenta Alexandra Milleranda. Notabene z oboma Piłsudski zawarł prywatną znajomość jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Podpisana pod koniec lutego 1921 r. konwencja wojskowa zakładała, że Polska i Francja gwarantują sobie wzajemnie „skuteczną i szybką pomoc” w przypadku niemieckiej agresji, lecz zawierała haczyk. Wspomniana agresja musiała „wychodzić z terytorium Niemiec” i dotyczyć ziem już prawnie należących do II RP. Co oznaczało, że konflikt o tereny sporne, czyli Górny Śląsk i Gdańsk, nie zobowiązywał III Republiki do niczego. Ponadto Polska musiała konsultować z rządem w Paryżu wszelkie plany dotyczącymi Europy Środkowej.
CZYTAJ TEŻ INNE TEKSTY NA TEMAT ODRODZONEGO PAŃSTWA POLSKIEGO:
Wolnej Polski nie byłoby bez wizjonerów. Jako wyobrażali sobie suwerenne państwo? [LISTY, DOKUMENTY]
Wielonarodowa, jednolita etnicznie czy ludowa? Spory o ustrój II Rzeczpospolitej [DOKUMENTY, LISTY]
