"Jeśli jeden, dwa, lub trzy kraje odstąpią od paktu migracyjnego ONZ, to my, jako Unia Europejska, nie będziemy w stanie bronić naszych interesów" - dodał Junkcer.

Wcześniej w poniedziałek szef klubu poselskiego rządzącej centroprawicowej partii GERB Cwetan Cwetanow zapowiedział, że Bułgaria nie przystąpi do Paktu ONZ o migracji.

W warunkach rosnącego społecznego niezadowolenia z polityki dochodowej władz i nasilających się protestów społecznych bułgarskie władze postanowiły nie otwierać ścieżki do kolejnej konfrontacji i zrezygnować z podpisania paktu, któremu przeciwna jest przeważająca część opinii publicznej z obawy przed falą migracyjną.

Reuters przypomina, że pakt migracyjny został zaaprobowany przez 193 państwa należące do ONZ, a wyłamały się jedynie Stany Zjednoczone, lecz od tego czasu Austria i Węgry ogłosiły, że ostatecznie nie podpiszą tego dokumentu podczas grudniowej ceremonii w Maroku. Polska, Czechy i Bułgaria sygnalizują, że mogą pójść za przykładem Wiednia i Budapesztu.

Również w poniedziałek szwajcarski dyplomata, który był zaangażowany w negocjacje dotyczące paktu powiedział, że jest on ważny również z tego względu, że pomaga małym krajom lepiej bronić swoich interesów.

ONZ-owski pakt poświęcony prawom uchodźców i migrantów (Global Compact for Safe, Orderly and Regular Migration - GCM) ma zostać podpisany na konferencji ONZ w Marrakeszu (10-11 grudnia).

Punktem wyjścia do podjęcia międzynarodowych rozmów na temat paktu była tzw. Deklaracja Nowojorska z września 2016 roku, przyjęta jednomyślnie przez 193 państwa zasiadające w Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych. Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców został uprawniony na podstawie Deklaracji Nowojorskiej do zaproponowania światowego paktu, mającego na celu wzmocnienie i koordynację międzynarodowych starań o poprawę losu uchodźców i migrantów.

>>> Czytaj też: Bułgaria nie przystąpi do paktu ONZ o migracji