Ryszard Makowski: Miałem propozycję, bym został konsulem generalnym w Los Angeles [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2018, 12:13
Ryszard Makowski Fot. Maksymilian Rigamonti
Ryszard Makowski - publicysta, satyryk w przeszłości związany m.in. z kabaretem OT.TO. Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Wiele rzeczy w PiS mi się nie podoba. Odsunięcie profesor Pawłowicz mi się nie podoba. Uważam, że to bardzo nietrafny ruch. Ona, w przeciwieństwie do innych polityków, zawsze jest odważna w swoich sądach - mówi w wywiadzie Ryszard Makowski.

Robię, bo za tą władzą przez wiele lat byłem, za tą opcją polityczną przez wiele lat byłem. A sama Platforma Obywatelska i jej rządy nie podobała mi się nigdy. Chociaż wiele lat temu uważałem, że koalicja PO-PiS ma sens. Ale potem, jak zostałem wyrzucony przez panią prezydent Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska dyrektora domu kultury na Pradze za poglądy polityczne, to PO wypowiedziało mi wojnę.

Zaśpiewałem piosenkę „Platforma cię kocha” i zaraz potem już nie byłem dyrektorem instytucji podległej miastu rządzonemu przez PO.

Ma pani jakieś wieści na ten temat? Jakoś sobie dawałem radę. Mam dwie dusze, urzędniczą i artystyczną.

Może to tak wygląda z boku, ale ja naprawdę nie jestem żadnym pieszczochem władzy. Pani się stara stworzyć tezę, że ja jestem jakoś blisko PiS-u, blisko polityków tej partii. Jestem za tą władzą, nie wypieram się tego, ale czy to można nazwać podlizywaniem? Nie sądzę. Nie mam też z tego żadnych ogromnych profitów. Przez te trzy lata „dobrej zmiany” dla mnie się aż tak wiele nie zmieniło. Pracuję tak, jak pracowałem we Fratrii, wydawcy Sieci, wPolityce.pl i wPolsce.pl, oraz u Jana Pietrzaka. W mediach, w których publikuję, jest miejsce na krytykę władzy.

Jestem z tą władzą związany, ale nie bezkrytycznie.

Program dostałem, ale co w tym takiego dziwnego. Jestem artystą, pracuję od wielu, wielu lat, dlaczego nie mógłbym mieć programu w telewizji.

Nie użyłbym takich porównań. Chociaż do dzisiaj są „obiektywne” trudności, bym został zaproszony do wielu warszawskich domów kultury. Znam tych wszystkich dyrektorów domów kultury i nawet nie mam do nich pretensji, mają jakieś tam swoje życie, swoje kredyty. Wiem, że gdyby mnie zaprosili, mogliby stracić pracę. I to nie są moje domniemania, ja z nimi rozmawiałem. Zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja związana z podziałami politycznymi jest opresyjna i sięga do samego dołu. Kiedy byłem dyrektorem domu kultury, to nie stałem przy drzwiach i nie sprawdzałem, kto ma jakie poglądy. A teraz mogę pani podać kilka adresów. Zapewniam panią, że nawet jeśli chodzi o kulturę, to ze strony PO jest wszystko dopilnowane.

Nie do końca. Przecież z telewizji publicznej zdjęto mi program.

Program był, jaki był, przede wszystkim bardzo niskobudżetowy.

Czyli popisaliśmy się i intelektem, i poczuciem humoru, jeśli my dzisiaj, po trzech latach o tym programie ciągle rozmawiamy.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj