Robię, bo za tą władzą przez wiele lat byłem, za tą opcją polityczną przez wiele lat byłem. A sama Platforma Obywatelska i jej rządy nie podobała mi się nigdy. Chociaż wiele lat temu uważałem, że koalicja PO-PiS ma sens. Ale potem, jak zostałem wyrzucony przez panią prezydent Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska dyrektora domu kultury na Pradze za poglądy polityczne, to PO wypowiedziało mi wojnę.
Zaśpiewałem piosenkę „Platforma cię kocha” i zaraz potem już nie byłem dyrektorem instytucji podległej miastu rządzonemu przez PO.
Ma pani jakieś wieści na ten temat? Jakoś sobie dawałem radę. Mam dwie dusze, urzędniczą i artystyczną.
Może to tak wygląda z boku, ale ja naprawdę nie jestem żadnym pieszczochem władzy. Pani się stara stworzyć tezę, że ja jestem jakoś blisko PiS-u, blisko polityków tej partii. Jestem za tą władzą, nie wypieram się tego, ale czy to można nazwać podlizywaniem? Nie sądzę. Nie mam też z tego żadnych ogromnych profitów. Przez te trzy lata „dobrej zmiany” dla mnie się aż tak wiele nie zmieniło. Pracuję tak, jak pracowałem we Fratrii, wydawcy Sieci, wPolityce.pl i wPolsce.pl, oraz u Jana Pietrzaka. W mediach, w których publikuję, jest miejsce na krytykę władzy.
Jestem z tą władzą związany, ale nie bezkrytycznie.
Program dostałem, ale co w tym takiego dziwnego. Jestem artystą, pracuję od wielu, wielu lat, dlaczego nie mógłbym mieć programu w telewizji.
Nie użyłbym takich porównań. Chociaż do dzisiaj są „obiektywne” trudności, bym został zaproszony do wielu warszawskich domów kultury. Znam tych wszystkich dyrektorów domów kultury i nawet nie mam do nich pretensji, mają jakieś tam swoje życie, swoje kredyty. Wiem, że gdyby mnie zaprosili, mogliby stracić pracę. I to nie są moje domniemania, ja z nimi rozmawiałem. Zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja związana z podziałami politycznymi jest opresyjna i sięga do samego dołu. Kiedy byłem dyrektorem domu kultury, to nie stałem przy drzwiach i nie sprawdzałem, kto ma jakie poglądy. A teraz mogę pani podać kilka adresów. Zapewniam panią, że nawet jeśli chodzi o kulturę, to ze strony PO jest wszystko dopilnowane.
Nie do końca. Przecież z telewizji publicznej zdjęto mi program.
Program był, jaki był, przede wszystkim bardzo niskobudżetowy.
Czyli popisaliśmy się i intelektem, i poczuciem humoru, jeśli my dzisiaj, po trzech latach o tym programie ciągle rozmawiamy.
