Norweski fundusz majątkowy zapowiada zwiększenie inwestycji w brytyjską gospodarkę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lutego 2019, 18:39
Norwegia, Oslo.
Norwegia, Oslo./ShutterStock
Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny (SPU), jeden z największych na świecie państwowych funduszy inwestycyjno-oszczędnościowych, zapowiedział zwiększenie inwestycji w brytyjską gospodarkę pomimo niepewności związanej z wyjściem kraju z Unii Europejskiej.

O decyzji poinformował w czwartek dziennik "Times". Jak podkreślono, taką decyzję podjęto mimo tego, że obecne inwestycje, których wartość szacuje się na 62 mld funtów, zanotowały w ciągu ostatniego roku 12-proc. spadek wartości.

Yngve Slyngstad, który stoi na czele wycenianego na 740 mld funtów funduszu, zapewnił, że Norwegowie "nadal będą znaczącym inwestorem w Wielkiej Brytanii" i "spodziewa się, że z czasem nasze inwestycje w Wielkiej Brytanii będą rosły".

Pytany o obawy ekonomistów towarzyszące brexitowi, odparł, że "w obliczu horyzontu czasowego naszych inwestycji - powyżej 30 lat - obecne dyskusje polityczne nie zmieniają naszej oceny sytuacji".

"The Times" przypomniał, że SPU obecnie jest jednym z czołowych graczy na brytyjskim rynku, będąc m.in. współwłaścicielem prestiżowej alei handlowej Regent Street, a także istotnym inwestorem w najważniejszych spółkach, takich jak bank HSBC i firma petrochemiczna BP. Fundusz skupił także 6 mld funtów brytyjskiego długu publicznego.

Gazeta zaznaczyła, że decyzja norweskiego funduszu została ciepło przyjęta przez czołowych zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Jak oceniał jeden z liderów eurosceptycznego skrzydła rządzącej Partii Konserwatywnej Jacob Rees-Mogg, to "uznanie tego, że im swobodniejszy będzie rynek w Wielkiej Brytanii, tym bardziej atrakcyjni będziemy jako kraj dla zewnętrznych inwestorów".

Jednocześnie jednak opozycyjni politycy argumentowali, że zwiększone zainteresowanie zagranicznych funduszy wiąże się ze spadkiem wartości brytyjskich firm w obliczu obaw o konsekwencje wyjścia z Unii Europejskiej.

"Prawda jest taka, że brytyjskie aktywa są na globalnej przecenie. Takie fundusze nie decydują się na inwestycję w celu stworzenia nowych miejsc pracy lub podniesienia produktywności, ale chcą kupić relatywnie tanio w nadziei, że w dłuższej perspektywie przyniesie in to pieniądze" - ocenił były minister finansów w gabinecie cieni opozycyjnej Partii Pracy Chris Leslie, który od ubiegłego tygodnia jest posłem niezrzeszonym.

"Times" dodał, że wcześniej zwiększenie swojego zaangażowania w Wielkiej Brytanii zapowiedziały także fundusze inwestycyjne z Bliskiego Wschodu, m.in. z Kataru.

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską o północy z 29 na 30 marca br.

>>> Czytaj też: "Niewłaściwe zachowanie wobec funkcjonariuszy publicznych". Norwegia wydala polskiego konsula

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj