Nie, to się zmieniło. Teraz spowiadają się również z korupcji i z pornografii.
Ale teraz jest to o wiele częstsze. Spowiadają się też z wykorzystywania innych. Mają w tych sprawach o wiele wrażliwsze sumienia niż kiedyś.
W tej sprawie tak.
A to prawda, masz rację. Może przeklinają mniej niż kiedyś?
To może w tej sprawie mają mniej wyrzutów sumienia. Generalnie ludzie przychodzą do nas, kiedy odczuwają niepokój sumienia i chcą oczyścić się z grzechów. Chcą odzyskać wewnętrzny pokój w relacji z Bogiem.
Ha, nie jest to łatwe. Jeśli ci ludzie żyją pod jednym dachem, żyją ze sobą, to ich komunia z Jezusem, komunia z Kościołem jest przerwana. Częstokroć oni sami nie chodzą do kościoła, wcale nie chcą ze mną rozmawiać. Nie chcą słuchać tego, co Kościół do nich mówi.
Ale jeśli patrzą na to uczciwie, to widzą, że Kościół zawsze do nich wychodzi, naprawdę wyciąga rękę, zaprasza, czeka na nich.
W jakiś sposób Kościół zawsze będzie pouczać.
No dobrze, ale Kościół każdemu daje wolność i nigdy nie jest za późno, by przejrzeć na oczy, by przyjść. To jest nieustanna przypowieść o synu marnotrawnym.
Niestety, nie zawsze się to kończy radośnie, choć ja zawsze mówię tym ludziom, że mają szansę wrócić do Kościoła, że Kościół się od nich nie odwrócił. Mogą wrócić do sakramentów, uregulować swoje życie chrześcijańskie.
To prawda, wtedy jest problem.
No właśnie, co im mówi Kościół?!
Ależ jest! Jest dla nich miejsce i zawsze mogą przyjść do kościoła, uczestniczyć we mszy świętej, przyjąć komunię duchową!
>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
