Zyski z cenzury? Jak Chińczycy budują majątek na kontroli treści

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 kwietnia 2019, 06:20
Chińska armia hakerów, fot. karen roach
Chińska armia hakerów, fot. karen roach /ShutterStock
Oficjalna tuba propagandowa chińskiej Partii Komunistycznej spełnia nie tylko rolę przekazywania informacji. Od jakiegoś czasu pomaga rządowi Chin w ograniczaniu przepływu informacji. Jak się okazuje, są w tym spore pieniądze.

Chiński dziennik Renmin Ribao („Dziennik Ludowy”) to jedna z najbardziej wpływowych i w Chinach od 1948 roku. Oficjalna tuba propagandowa chińskiej Partii Komunistycznej spełnia jednak nie tylko rolę przekazywania informacji. Od jakiegoś czasu pomaga rządowi Chin w ograniczaniu przepływu . Jak się okazuje, są w tym spore pieniądze.

To, co gazeta nazywa mianem „kontroli ryzyka treści” polega na współpracy z . Doświadczeni urzędnicy recenzują teksty i materiały online pod kątem poprawności z oficjalną linią partii.

To niezły biznes: gazeta ma na szanghajskiej giełdzie swoje , które w ciągu ostatnich trzech miesięcy zwiększyły swoje ceny aż czterokrotnie. Na początku roku People.cn wydał informację dla inwestorów, że działalność w zakresie przeglądu treści w 2018 miała przynieść wzrost przychodów aż o 166%.

Dla People.cn to bardzo atrakcyjna platforma, z której korzystają nie tylko pojedyncze sklepy, ale też niektóre z chińskich gigantów online takich jak – ogromny konglomerat cyfrowy, właściciel platform komunikacyjnych WeChat i QQ oraz różnych platform growych. I chociaż te korporacje mają swoich wewnętrznych cenzorów, to cenzorzy z People.cn i tak się przydają: ich praca pozwala uniknąć potencjalnej cenzury wydanej przez rząd, która wiąże się zwykle z byciem offline przez kilka tygodni – a więc ze stratami.

W ostatnich miesiącach działania mające na celu narzucenie kontroli ideologicznej powiększyły się o rządową aplikację: użytkownicy mogą testować zasady i przekonania swojego lidera. We wspieraniu takich przedsięwzięć leżą pieniądze – oraz pomoc firmom do podążania za partyjną linią.

>>> Polecamy również: Jak Tajpej stało się miastem milionerów? Również dzięki chińskim fabrykom

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj