Białoruś: Łukaszenka skomentował demontaż krzyży w Kuropatach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 kwietnia 2019, 11:29
Białoruś
Białoruś/ShutterStock
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka porządkowaniem terenu tłumaczył demontaż krzyży w miejscu kaźni ofiar represji w Kuropatach. Według szefa państwa nie wiadomo do końca, kto tam jest pochowany; on sam jest przeciwnikiem ekshumacji.

"Skąd pretensje do mnie? Zostałem poproszony, zażądano ode mnie, żeby zrobić tam porządek. (...) Ludzie, którym to zostało zlecone, »z duszą« oczyszczali teren, otoczyli go lekkim ogrodzeniem" – mówił Łukaszenka dziennikarzom podczas sobotniego czynu społecznego na linii historycznych umocnień pod Mińskiem, tzw. Linii Stalina.

"Prace jeszcze nie zostały ukończone. Na ogrodzeniu powiesimy kwiaty (...). Zrobimy bramę" – dodał białoruski lider cytowany przez agencję BiełTA.

W ostatnich tygodniach władze zdemontowały w kilkadziesiąt krzyży i zaczęły budowę ogrodzenia. Twierdzą, że krzyże, postawione tam przez , to "nielegalne konstrukcje", a usunięto je w ramach "porządkowania terenu".

Według jest to konieczne, ponieważ różni ludzie, w tym aktywiści, "załatwiali tam swoje potrzeby fizjologiczne", a inni, jak twierdził, wyprowadzali tam psy, które "chodziły po głowach ludzi, którzy tam leżą".

"Myślałem, że już nikt nie będzie tego tematu upolityczniać, ale – nie..." – powiedział Łukaszenka, którego zdaniem "na Kuropatach wyrosło wielu opozycyjnych polityków".

"Powbijali tych krzyży więcej niż drzew" – ocenił ponadto Łukaszenka, stwierdzając, że ci, którzy to robili, nie myśleli, czy "wbijają krzyż w głowę, czy w ciało zmarłego człowieka". Jego zdaniem wysokie krzyże, które ustawiono na obrzeżach uroczyska, to ", polityka".

Łukaszenka powiedział, że spoczywający tam ludzie potrzebują spokoju, a "my co roku, upolityczniając problem, chodzimy po ich głowach". "Może jakiś inny prezydent przyjdzie i szukając konsensusu, zacznie rozkopywać te groby. Póki ja jestem prezydentem – tego nie będzie" – zapewnił.

Do Kuropat można będzie wejść, ale będą tam działać "określone zasady i porządek". "By uszanować tych, którzy byli rozstrzelani w latach 30., 40. XX wieku, jeszcze w innych. Dzisiaj nawet nie wiemy, czy to tylko ofiary , czy jest tam ktoś jeszcze, czy to faszyści rozstrzeliwali tam ludzi. Przecież tego nie wiemy. I ja nie jestem zwolennikiem, żeby tam rozkopywać i szukać w archiwach, dzielić ich na Żydów, Ukraińców, Rosjan, Polaków czy Białorusinów. To są nasi ludzie (...), trzeba ich uszanować" – argumentował Łukaszenka.

Według internetowej gazety "Nasza Niwa" Łukaszenka powiedział również, że "katolicy zaczęli się oburzać - Świątek i jeszcze inni", zapewne myląc nazwisko obecnego zwierzchnika białoruskich katolików Tadeusza Kondrusiewicza z jego poprzednikiem kardynałem Kazimierzem Świątkiem. Abp Kondrusiewicz kilkukrotnie wypowiadał się przeciwko demontażowi krzyży w Kuropatach, co nazwał "świętokradztwem" i "zniewagą krzyża".

Na terenie lasu w Kuropatach stalinowskie rozstrzeliwało represjonowanych. Według różnych szacunków w tamtejszych dołach śmierci spoczywa od kilkudziesięciu tysięcy do 250 tys. ofiar, wśród nich także Polacy.

Na terenie uroczyska w ciągu ostatnich 30 lat powstawał ludowy memoriał, złożony z krzyży stawianych przez aktywistów i obywateli. W sumie jest ich tam ponad tysiąc. Dopiero w 2018 r. z inicjatywy władz umieszczono tam pomnik upamiętniający ofiary.

>>> Czytaj też: Kandydatura Zełenskiego zostanie wycofana z wyborów? Jest pozew

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj