Wybory w Australii: konserwatywna koalicja utrzyma władzę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 maja 2019, 14:11
Rządząca w Australii konserwatywna koalicja pod kierownictwem Partii Liberalnej Australii (LPA) niespodziewanie wygrała sobotnie wybory parlamentarne w tym kraju, co oznacza, że dotychczasowy premier Scott Morrison pozostanie na stanowisku.

Faworytem wyborów była opozycyjna Australijska Partia Pracy (ALP), która wygrywała niemal wszystkie sondaże od czasu poprzednich wyborów z lipca 2016 r. Także w tych z ostatnich dni przed wyborami miała przewagę dwóch-trzech punktów proc.

Tymczasem jak wynika z niepełnych jeszcze wyników, w 151-osobowej Izbie Reprezentantów koalicja LPA i Partii Narodowej Australii (NPA) będzie miała co najmniej 74 mandaty, ALP - 65, a pozostałe ugrupowania - sześć. Do rozdzielenia pozostaje jeszcze sześć mandatów, ale w tej sytuacji jedyną niewiadomą pozostaje, to czy LPA i NPA zdobędą bezwzględną większość, czy też będą tworzyć rząd mniejszościowy.

"Zawsze wierzyłem w cuda" - powiedział Morrison. "Dziś nie chodzi o mnie ani nawet o Partię Liberalną. Dziś chodzi o każdego Australijczyka, który pokłada wiarę w rząd, że będzie stawiał go na pierwszym miejscu. Dokładnie to zamierzamy robić" - zadeklarował.

To trzecia kolejna wygrana wyborcza koalicji LPA i NPA. Morrison dzięki poprowadzeniu swojej partii do zwycięstwa uniknął przejścia do historii jako najkrócej rządzący premier Australii. Władzę objął zaledwie w sierpniu zeszłego roku, gdy Malcolm Turnbull przegrał głosowanie nad wotum nieufności.

Gdy stało się jasne, że laburzyści nie mają już szans na zwycięstwo, ich lider Bill Shorten uznał porażkę i zapowiedział złożenie rezygnacji z partyjnego przywództwa. "Nie chcemy podtrzymywać żadnych fałszywych nadziei, choć są jeszcze miliony głosów do przeliczenia i ważne mandaty do rozstrzygnięcia; jest jasne, że Partia Pracy nie będzie w stanie utworzyć rządu" - przyznał Shorten, który laburzystami kierował od sześciu lat.

W kampanii wyborczej głównym tematem była walka z globalnym ociepleniem. Laburzyści obiecywali, że do roku 2050 zredukują emisje gazów cieplarnianych o 45 proc. poniżej poziomu z roku 2005. Koalicja przekonywała, że plan opozycji jest niekorzystny dla gospodarki, i oznajmiła, że do 2030 roku zmniejszy emisje o 26-28 proc. Inną ważną sprawą były stosunki z Chinami, które z jednej strony są największym partnerem handlowym Australii, a z drugiej - są postrzegane jako zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj