Miliony pluskiew w domach? Niemieckie służby chcą dostępu do urządzeń sterowanych głosem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2019, 15:44
Cyberterroryzm, komputery, szpiegowanie, cyberatak
Cyberterroryzm, komputery, szpiegowanie, cyberatak/ShutterStock
Niemieccy ministrowie spraw wewnętrznych szczebla federalnego i landowego zdecydują, czy umożliwić służbom dostęp do cyfrowych danych, zapisywanych przez urządzenia sterowane głosem. Chodzi m.in. o smartfony, lodówki hi-tech czy systemy alarmowe.

Użytkownicy cyfrowych "asystentów" połączonych z internetem, pozwalających sterować urządzeniami za pomocą głosu, pozostawiają ślady. Chodzi o znaną użytkownikom , z czy , ale również o "inteligentne" telewizory, lodówki czy nowoczesne systemy alarmowe. Niemieckie MSW uważa, że krajowe służby powinny mieć dostęp do danych zapisywanych przez "asystentów". Przekonują, że mogłoby to ułatwić wiele śledztw.

"Z naszego punktu widzenia jest bardzo ważne, żeby centralne i landowe służby bezpieczeństwa miały dostęp do danych z tych urządzeń. Jest to istotne dla skutecznego zwalczania przestępczości" - oświadczył w środę rzecznik MSW w Berlinie. Zaznaczył jednocześnie, że trwa sprawdzanie uwarunkowań prawnych tej kwestii. Nie był w stanie powiedzieć, jakie przestępstwa mogłyby być rozwikłane łatwiej dzięki dodatkowym uprawnieniom służb.

Obecnie funkcjonariusze nie mają dostępu do danych "inteligentnych" urządzeń i "asystentów" ze względu na regulacje dotyczące ochrony danych.

W nadchodzącą środę rozpocznie się w Kilonii na północy Niemiec konferencja ministrów spraw wewnętrznych landów i federacji, na której sprawa będzie omawiana. W specjalnym dokumencie przygotowanym z tej okazji przez federalne MSW, na którego czele stoi polityk bawarskiej CSU Horst Seehofer, czytamy: "Zabezpieczanie śladów w przestrzeni cyfrowej ma coraz większe znaczenie. Dlatego instytucje odpowiadające za bezpieczeństwo powinny być w stanie je wykrywać, zabezpieczać i oceniać".

Politycy opozycyjnych partii Zielonych i liberalnej FDP protestują przeciwko ewentualnym planom i widzą w nich zagrożenie dla prywatności obywateli. "To rozbuchane węszące państwo narusza w ten sposób prawa obywatelskie milionów niewinnych ludzi" - oburza się poseł FDP Benjamin Strasser.

Wtóruje mu deputowany Zielonych Konstantin von Notz, którego zdaniem Niemcy potrzebują bezpiecznych urządzeń współdziałających z internetem, a nie "milionów +pluskiew+ w swoich domach".

Również ministerstwo sprawiedliwości kierowane przez polityk socjaldemokratycznej SPD Katarinę Barley jest sceptyczne wobec pomysłów kolegów z rządu.

"Organy ścigania muszą nadążać za duchem czasu, ale zabezpieczenie prywatnych sfer życia stawia wyraźne granice" - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Rheinische Post" sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości odpowiedzialny za ochronę konsumentów Gerd Billen.

Specjalna grupa robocza złożona z przedstawicieli ministerstw spraw wewnętrznych ma przygotować rekomendacje działań w kwestii "przesłuchiwania" cyfrowych urządzeń do grudnia br.

>>> Czytaj też: Operacja "Samum". Amerykanie ich docenili, Polska zdradziła

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj