"Już dzisiaj można powiedzieć, że w wyniku suszy, przymrozków, a w niektórych regionach nawet mrozu, znacznie mniej w tym sezonie będzie czereśni i truskawek. Z dużym prawdopodobieństwem (graniczącym z pewnością) można prognozować, że będzie mniej niż w ubiegłym roku jabłek, ale trzeba pamiętać, że ubiegły rok był rekordowy dla tego owocu" - zaznaczył Kowalski.

Zdaniem profesora ciągle "dynamiczna jest sytuacja w produkcji zbóż, bo wbrew temu, co się mówiło na wiosnę, że brak opadów, i podtopienia powodowały duże straty w plantacjach, to znacznie większy wpływ na straty w plonowaniu ma przebieg pogody w ostatnich tygodniach". "Krótko mówiąc, ostatnie tygodnie przyniosły pogłębienie niekorzystnych prognoz wielkości zbiorów zbóż podobnie jak i większości pozostałych upraw. W przeważającej części są to zmiany nieodwracalne, mimo że czasami przyroda potrafi czynić cuda" - dodał Kowalski.

"Podaż ziemniaków może być mniejsza, bo już jest dla nich za sucho" - zauważył dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jak przypomniał, ziemniaki w tym roku w okresie od stycznia do maja już podrożały o około 90 proc., w porównaniu do tego samego okresu 2018 roku. Nie najlepsze są rokowania co do wielkości zbioru i tak bardzo drogich warzyw.

Reklama

"Sytuacja w produkcji roślinnej przekłada się na produkcję mięsa" - dodał Andrzej Kowalski. "W przypadku upraw, to czynnik pogodowy będzie decydował o wielkości strat rolników i tu na pewno przyda się pomoc państwa. W przypadku produkcji trzody chlewnej duży wpływ na opłacalność hodowli mają ceny światowe, które z powodów problemów m.in. z ASF w Chinach mogą rosnąć" - powiedział. Jego zdaniem ten wzrost cen produkcji mięsa może w części rekompensować przewidywane wyższe koszty paszy.

W ubiegłym tygodniu minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że rolnicy powinni od razu przystąpić do szacowania strat w uprawach w związku z niestabilną pogodą. Powiedział też, że rolnicy nie zostaną bez pomocy, ale jej udzielenie musi być zgodne z procedurami, "które wymagają, żeby »grosz publiczny«, który jest naszą wspólną składką, był wydawany w sposób zgody z prawem i w sposób logiczny docierał rzeczywiście do tych, których dotknęły problemy związane z przyrodą".

>>> Czytaj też: UOKiK skontrolował właściciela sklepów Biedronka