Karnicka: Orzeczenie ws. renty dla byłego funkcjonariusza SB ma znaczenie uniwersalne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 sierpnia 2019, 07:55
sąd
Karnicka: Orzeczenie ws. renty dla byłego funkcjonariusza SB ma znaczenie uniwersalne/ShutterStock
Orzeczenie z Piotrkowa ma znaczenie uniwersalne - mówi Aleksandra Karnicka, radca prawny, specjalizuje się w sprawach funkcjonariuszy służb mundurowych.
4299035-u762d7-6-aleksandra-20karnicka-fot-20materialy-20prasowe-20-p.jpg
Aleksandra Karnick

Ten wyrok nie ma nic wspólnego z TK. Podobnie sprawy, jakie toczą się w Piotrkowie. Sędziowie dopuścili możliwość rozstrzygania, uznając, że trybunał ich nie blokuje. W Częstochowie sąd nie rozważał, czy istnieje możliwość rozpoznania na podstawie ustawy dezubekizacyjnej. On ją zanegował. Uznał, że przepisy prawa międzynarodowego są nadrzędne, a w ich kontekście ustawa jest sprzeczna z konstytucją i prawem europejskim. Orzeczenie ma dla nas wielkie znaczenie, bo jest uniwersalne. Gdyby inne sądy przyjęły podobną retorykę, blokada postępowań, która jest skutkiem bierności TK w tych sprawach, nie miałaby znaczenia.

>>> Czytaj też: Sąd nakazał oddać rentę esbekowi. To pierwszy taki wyrok w Polsce

I tego nie rozumiem. Sędziowie mają prawo wydawać wyroki w oparciu o przepisy prawa, w tym ratyfikowanego przez Polskę prawa międzynarodowego. Drogą do ich kwestionowania jest instancja odwoławcza. Ta sprawa będzie miała ciąg dalszy przed sądem w Katowicach, bo Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA złożył apelację. Będę reprezentowała byłego funkcjonariusza.

Zerowa stawka za każdy rok służby przed 1990 r. to nie jest powszechny przelicznik emerytalny. Sądy zaczynają to dostrzegać. W sprawach toczących się w Piotrkowie sędzia poprosił o przeliczenie przez ZER, ile w danej sprawie wynosiłaby emerytura, gdyby tylko okres służby na rzecz totalitarnego państwa przeliczyć po 0 proc. podstawy wymiaru. Autorzy ustawy dezubekizacyjnej pominęli też inne grupy zawodowe, które w tamtym czasie korzystały z przywilejów, a może bardziej przyczyniły się do trwania PRL niż telefonistka czy kierowca w MSW.

Mam klienta, który służył przed 1990 r. cztery dni. Inny został skierowany w latach 50. nakazem pracy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Groziło mu więzienie, gdyby się nie stawił. Takich spraw są dziesiątki. Są świadkowie, dowody. I nic. Myślę, że politycy stracili kontrolę nad prawem, które uchwalili. Nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Objętym ustawą pozostaje liczyć na niezawisłe sądy.

>>> Czytaj też: Autor ustawy dezubekizacyjnej: Wpływy ludzi z rodowodem sięgającym PRL są wszechpotężne

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj