Timmermans brał udział w Europejskim Centrum Solidarności w debacie "Solidarność i pokój. Miasto jako europejska wspólnota".

"Europa jako koncepcja istniała w miastach zdecydowanie wcześniej niż zostały zjednoczone narody europejskie. To się działo w miastach, bo w miastach są różni ludzie, o różnej kulturze, o różnym krajach pochodzenia. Oni spotykali się w miastach, żeby handlować i rozmawiać. Tak kształtowało się to w całej Europie i to się nie zmieni" - mówił wiceszef KE w Gdańsku.

Jego wystąpienie otworzyło spotkanie, w którym uczestniczyli m.in. burmistrz Londynu Sadiq Khan, sekretarz stanu landu Berlin Sawsan Chebli, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

Reklama

Mówiąc o wyzwaniach współczesności Timmermans stwierdził, że jest obecnie zauważalna tendencja nastawiania ludzi przeciwko sobie.

"Ta tendencja dotyczy nastawiania ludzi przeciwko sobie z racji tego skąd pochodzą, jakie mają ideały, polityczność. Miejsca, w których można rozwiązywać te problemy - to właśnie miasta. W Europie, nie tylko w Polsce, widać coraz częściej, w coraz większym stopniu konfrontację, jeżeli chodzi o poglądy polityczne. Różnice pomiędzy miastami i obszarami wiejskimi rosną coraz szybciej. Naszym zadaniem jest budowanie mostów pomiędzy tymi różnicami" - mówił wiceszef KE.

Prezydent Gdańska odniosła się do porannych obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte.

"Moja refleksja z dzisiejszego poranka, z przemówień podczas uroczystości na Westerplatte jest taka, że były dwa przemówienia przedstawicieli władz państwowych i list prezydenta RP Andrzeja Dudy, a jedyną osobą, która wspomniała o Żydach, jako ofiarach II wojny światowej, był Frans Timmermans - Europejczyk. Oficjalni przedstawicieli nas - Polek i Polaków - w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej mówią tak, jakby to była wojna tylko i wyłącznie pomiędzy Polakami i Niemcami" - podkreśliła Dulkiewicz.

Dodała, że tak przecież nie było, bo był to konflikt globalny, który objął cały świat, a jego skutki w niektórych miejscach trwają do dzisiaj.

"Skoro nasi liderzy społeczni i polityczni tak do nas mówią, to ja się nie dziwię, że gdzieś nasza tolerancja i otwartość na innych znika. Skoro tylko my jesteśmy tym dumnym narodem i wrogów mamy tu, tam i jeszcze gdzieś indziej, to co my, Polacy, mamy myśleć - zwłaszcza ci poddani bardzo silnej propagandzie tzw. mediów publicznych i innej. Trudno więc się dziwić zmianie postaw, bo jest uprawiana bardzo konsekwentna polityka zmieniania postaw Polaków" - oceniła Dulkiewicz.

Burmistrz Londynu Khan zaznaczył, że Gdańsk i Londyn mają bardzo wiele wspólnego.

"Proszę, nie osądzajcie nas przez czyny naszych rządów. To jest wspólne między Gdańskiej i Londynem. Przyjechałem tutaj po to, żeby uciec od brexitu, a pierwsze pytanie tego dotyczy. Proszę nie oceniajcie biura, urzędu burmistrza Londynu przez pryzmat tego, że obecny premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson był kiedyś także burmistrzem tego miasta" - podkreślił Khan.

Dodał, że bardzo uważnie słuchał porannego wystąpienia Timmermansa i jego ocenie wszyscy możemy bardzo dużo wyciągnąć z II wojny światowej w zakresie tego, czego nie powinniśmy robić. Podkreślił, że powstanie Unii Europejskiej jest jednym z powodów tego, iż obecne pokolenie dumnych Europejczyków nie musiało się w trakcie całego swojego życia mierzyć się z tak tragicznym wydarzeniem jak światowy konflikt zbrojny. Jako drugi z powodów wymienił powstanie NATO, które jednoczy wiele narodów.

"Postrzegamy siebie, jako przyjaciół, sąsiadów, sprzymierzeńców. Uwierzcie mi, że wiele osób w Wielkiej Brytanii ma złamane serca, że ponad połowa uczestników referendów zagłosowała za opuszczeniem przez nasz kraj Unii Europejskiej" - powiedział burmistrz Londynu.

>>> Czytaj też: Wizyta Zełenskiego zaowocuje partnerstwem strategicznym między Polską i Ukrainą?