W.Brytania: Johnson porównuje lidera opozycji Corbyna do Stalina

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2019, 13:44
Brytyjski premier Boris Johnson w środowym "Daily Telegraph" porównał swego głównego rywala, lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna do Józefa Stalina - stwierdził, że tak jak sowiecki dyktator żywi on nienawiść do osób kreujących bogactwo kraju.

"Kibicujemy im (przedsiębiorcom - PAP), ponieważ ich sukces jest naszym sukcesem, a tragedia współczesnej Partii Pracy pod przywództwem Jeremy'ego Corbyna polega na tym, że nienawidzą oni motywu zysku w sposób tak dogłębny - i tak lekkomyślnie będą podnosić podatki - że zniszczą samą podstawę dobrobytu tego kraju" - napisał Johnson.

"Udają, że ich nienawiść jest skierowana tylko do niektórych miliarderów - i wskazują palcami jednostki z rozkoszą i mściwością, której nie widziano od czasu, gdy Stalin prześladował kułaków. W rzeczywistości skończy się to nakładaniem podatków na wszystko: na emerytury, na przedsiębiorstwa, na dziedziczenie, na domy, na ogrody" - przekonuje brytyjski premier.

Podkreślił, że Partia Pracy zagłosowała przeciwko zaproponowanym przez rząd ulgom podatkowym, które osobom o średnich dochodach pozwoliłyby na zaoszczędzenie 7 800 funtów rocznie, zapowiedziała już podniesienie podatków od przedsiębiorstw do jednego z najwyższych poziomów w Europie, a uzyskanie w ten sposób pieniądze zamierza przeznaczyć na program nacjonalizacji, którego koszt wynosiłby 196 miliardów funtów.

Jak przekonuje Johnson, jego rząd osiągnął sukces tam, gdzie nikt się nie spodziewał, że będzie to możliwe, nie tylko renegocjując umowę z Unią Europejską, ale uzyskując w efekcie świetne warunki. Dzięki nim Wielka Brytania będzie mogła według niego odnosić wszelkie korzyści z wyjścia z UE, takie jak ustanawianie własnych praw, kontrolowanie granic i odzyskanie pieniędzy, a zarazem czerpać profity z bliskich relacji z UE.

"A co oferuje Corbyn? Koszmarny program, w którym zapowiada, że starałby się renegocjować umowę w jakiś nieokreślony sposób, a następnie poddałby ją pod KOLEJNE toksyczne i żmudne referendum, gdzie opcje wyboru dla opinii publicznej - a nawet stanowisko samej Partii Pracy - są nadal beznadziejnie niejasne. I przez cały czas - przynajmniej przez kolejny rok - bez uzasadnionego celu będzie się utrzymywać niepewność dla biznesu, a inwestycje będą wstrzymywane" - przestrzega Johnson.

Brytyjski premier w środę wieczorem oficjalnie zainauguruje kampanię wyborczą swojej Partii Konserwatywnej przed zaplanowanymi na 12 grudnia przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Według sondaży konserwatyści mają średnio ok. 12-13 punktów proc. przewagi nad laburzystami.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj