Ukraiński kierowca, który pomagał ofiarom wypadku na A6 z polskim obywatelstwem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2019, 14:08
Andriej Sirowackij, który ratował ofiary tragicznego wypadku na A6 pod Szczecinem 9 czerwca br., odebrał w środę wraz z rodziną akty nadania im obywatelstwa polskiego. W imieniu Prezydenta RP wręczył je wojewoda lubuski Władysław Dajczak.

Wzruszony Sirowackij podziękował za przyznanie obywatelstwa. Jak zaznaczył, to co zrobił było jego obowiązkiem, rzeczą, którą musiał wtedy zrobić.

"Zobaczyłem 100 m przede mną duży wybuch, a po nim płomienie wyższe od ciężarówki. Zauważyłem auto osobowe z rozbitą tylną szybą, w którym były dzieci. Jako ojciec i mężczyzna musiałem im pomóc" – powiedział PAP wspominając wydarzenia z tragicznego karambolu na A6.

Podczas uroczystości w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. wojewoda lubuski powiedział, że wszyscy nadal pamiętają tragiczne wydarzenie na trasie A6 pod Szczecinem.

"Gdzie zginęło sześć osób, zginąć mogło więcej. Udało się temu zapobiec dzięki Tobie Andriej, dzięki tej wyjątkowej postawie, bezinteresownej postawie, szlachetnej, postawie człowieka, który pokazał, że życie ludzkie jest dla niego najwyższą wartością (...)" – mówił Dajczak.

Dodał, że 24 lipca br. został złożony wniosek o nadanie polskiego obywatelstwa całej rodzinie pana Andrieja i tego samego dnia zwrócił się on do prezydenta Andrzeja Dudy z prośba o rozważenie przyspieszenia związanej z tym procedury.

"Rzadko się zdarza, że w ciągu trzech i pół miesiąca uzyskuje się polskie obywatelstwo. Cieszę się bardzo, że mogę dzisiaj państwu, w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy, wręczyć polskie obywatelstwo" – powiedział wojewoda lubuski.

Andriej Sirowackij wraz z żoną Tetianą i córką Aleksandrą i synem Dmytro mieszkają w Strzelcach Krajeńskich w woj. lubuskim.

Do Polski Sirowackij przybył w 2016 r. z miasta Czerkasy położonego w centralnej części Ukrainy. Najpierw mieszkał i pracował w Słubiach, a po ściągnięciu rodziny przeprowadził się do Strzelec Krajeńskich. Jest zawodowym kierowcą ciężarówek zatrudnionym w jednej z firm transportowych, a jego żona jest kosmetyczką.

"Dopóki mam siłę, chcę zadbać o przyszłość moich dzieci i zrobić dla nich jak najwięcej. Dlatego przyjechaliśmy do Polski. Nie wyjechałem ze swojego kraju tylko w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Od razu przyjechałem tutaj z myślą o osiedleniu się w Polsce" – powiedział PAP Sirowackij.

Do wypadku, podczas którego Andriej Sirowackij bez wahania ruszył na pomoc jego ofiarom, doszło 9 czerwca br. na autostradzie A6 w kierunku Świnoujścia na wysokości Szczecina, między węzłem Kijewo a węzłem Dąbie. W wyniku zderzenia tira z siedmioma samochodami osobowymi część aut zapaliła się. Zginęło sześć osób, w tym troje dzieci. (PAP)

autor: Marcin Rynkiewicz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj