Oczywiście, że nie.
Jeździliśmy po całej Polsce, po powiatowych miasteczkach, raz, dwa razy w tygodniu i tak budowaliśmy te dwadzieścia kilka procent. Mówię, że zabrakło czasu, by przekroczyć kolejną barierę.
Zderzaliśmy się nie tylko ze swoimi słabościami z czasów naszych rządów, ale też z PiS, który korzystał z koniunktury gospodarczej.
Ja nic nie mówiłem o telewizji publicznej.
Ujmuję to inaczej: nasza słabość plus transfery socjalne PiS doprowadziły do wyniku wyborów. W dużych miastach odbudowaliśmy się szybko, co było widać po wyborach samorządowych, natomiast zabrakło czasu, by się odbudować na prowincji. Potrzebowaliśmy jeszcze półtora roku, dwóch lat na jeżdżenie po miasteczkach.
Cały wywiad z Rafałem Grupińskim przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP
