- Polski system emerytalny wcale nie jest taki zły. Prezydent Francji bardzo nam zazdrości ponieważ musi dać sobie radę z 46 grupami zawodowymi, z których każda ma inne zasady przechodzenia na emeryturę i spotkał się z ogromnym buntem społecznym - mówi w rozmowie z MarketNews24 Jeremi Mordasewicz, członek Rady Dialogu Społecznego, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Polska przed dwudziestu laty wprowadziła system polegający na tym, że wysokość emerytury zależy od tego ile kapitału emerytalnego zgromadziliśmy w postaci składek i oczekiwanego czasu życia w momencie, gdy przechodzimy na emeryturę. To oznacza, że emerytura szybko nam rośnie z każdym dodatkowym rokiem pracy po przekroczeniu wieku emerytalnego.

>>> Czytaj też: Sukcesja przedsiębiorstw. Ułatwienia dla biznesu od 2020 roku [PODCAST]

Jednak ten system ma trzy słabości wymagające zmian. Po pierwsze mamy wyjątkowo niski wiek emerytalny dla kobiet, który powoduje, że przed nimi emerytury, które należy uznać za głodowe.

- W ciągu dziesięciu lat powinniśmy wyrównać wiek emerytalny mężczyzn i kobiet – komentuje Mordasewicz.

Reklama

Powinniśmy też podnosić wiek emerytalny wraz z wydłużaniem się życia. Bo wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn został wprowadzony przed… osiemdziesięciu laty, gdy żyło się znacznie krócej. W tym czasie nasze życie statystycznie wydłużyło się o ponad 15 lat.

Zmiany są potrzebne także w przywilejach emerytalnych. Rolnicy, górnicy i pracownicy służb mundurowych otrzymują 3-krotnie więcej niż wnieśli do systemu emerytalnego składek.

Te trzy zmiany spowodowałyby, że w systemie emerytalnym rocznie nie będzie brakować 60 mld zł.

>>> Polecamy: Likwidacja OFE. Co wybrać: IKE czy ZUS? [KALKULACJA]