Dżerad, któremu powierzono utworzenie nowego rządu, to 65-letni były dyplomata, wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Algierskim. Studiował na Universite de Paris X, był m.in. dyrektorem Państwowej Szkoły Administracji w Algierze. Pracował też w administracji prezydenta tego kraju w latach 90.

Dżerad został mianowany premierem dwa tygodnie po wyborach prezydenckich, w których zwyciężył Tebbune.

Algieria pogrążyła się w kryzysie politycznym w lutym 2019 roku, gdy wybuchły masowe protesty przeciwko kandydowaniu wieloletniego prezydenta kraju Abdelaziza Butefliki po raz piąty w przewidzianych na lipiec wyborach.

Jak podaje Reuters, w swoich wypowiedziach w radiu Dżerad wspierał protestujących i domagał się dymisji Butefliki.

Pod naciskiem demonstrujących Buteflika ustąpił z urzędu 2 kwietnia. Wybory jego następcy miały odbyć się 4 lipca, jednak na początku czerwca Algierska Rada Konstytucyjna odrzuciła obu kandydatów, którzy mieli wziąć w nich udział, i uznała zorganizowanie wyborów w zaplanowanym terminie za niemożliwe.

Reklama

Władze usiłowały doprowadzić do zakończenia protestów i - jak pisze AFP - stosować wobec demonstrantów zasadę "kija i marchewki". Sojuszników Butefliki aresztowano pod zarzutem korupcji, jednocześnie zwiększając nadzór policji nad protestami.

Demonstranci uznali, że aresztowania nie są wystarczające, i domagali się odsunięcia od władzy rządzącej elity, likwidacji starego i nieprzejrzystego ich zdaniem systemu politycznego, który skupia się wokół rządzącej partii Front Wyzwolenia Narodowego (FLN), armii, biznesu i weteranów wojny o niepodległość z lat 1954-1962; nie chcieli, by ludzie związani z dotychczasowym systemem, często skorumpowani, brali udział w transformacji politycznej po odejściu Butefliki, i domagali się radykalnych zmian politycznych.

W przeprowadzonych w grudniu wyborach o fotel prezydenta ubiegało się pięciu kandydatów: byli premierzy Tebbune i Ali Benflis, były minister kultury Azzedine Mihubi, były minister turystyki Abdelkader Bengrina i przywódca partii Front Przyszłości (FM) Abdelaziz Belaid. Protestujący uważają, że wszyscy należą do politycznego establishmentu, którego patronem był Buteflika.

Z tego powodu ruch Hirak - stojący na czele organizowanych od miesięcy protestów - nawoływał do bojkotu wyborów. Głosowaniu towarzyszyły masowe demonstracje w całym kraju. Protestujący chcieli odłożenia wyborów, dopóki obecna elita rządząca nie ustąpi, a wojsko nie usunie się w cień.(PAP)

kib/ akl/