Wyrok TSUE dotyczy nie tylko e-booków. To koniec handlu używanymi grami komputerowymi?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
9 stycznia 2020, 10:42
Orzeczony przez TSUE zakaz odsprzedaży „używanych” e-booków może odnosić się również do gier komputerowych. Nadal wolno natomiast bez ograniczeń handlować zwykłym oprogramowaniem.

Wczoraj opisaliśmy wyrok Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznający, że można odsprzedawać wyłącznie za zgodą wydawcy. Ponieważ standardowo zgoda taka nie jest udzielana, w praktyce odsprzedaż elektronicznych książek jest zakazana (wyrok z 19 grudnia 2019 r., w sprawie C-263/18). TSUE doszedł do wniosku, że sprzedaż książki elektronicznej nie oznacza jej publicznego rozpowszechniania, lecz publiczne udostępnianie. Na gruncie dyrektywy 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym różnica jest zasadnicza, bo w tym drugim przypadku nie dochodzi do wyczerpania prawa, co wyklucza odsprzedaż.

>>> Czytaj więcej: E-booka nie można odsprzedać po przeczytaniu. Jest wyrok TSUE

Pojawia się pytanie, na ile wyrok ten odnosi się do używanych programów komputerowych, a zwłaszcza do prężnie działającego W przypadku programów komputerowych (np. biurowych czy graficznych) sprawa jest prosta – wskazane orzeczenie nie dotyczy handlu nimi. Wynika to wprost z jego uzasadnienia. Wskazano w nim, że programy komputerowe rządzą się innymi prawami. Podlegają bowiem pod dyrektywę 2009/24/WE w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych. Dlatego też można je odsprzedawać. I to niezależnie od tego, czy chodzi o sam plik, czy też o wersję pudełkową (np. na płycie DVD).

„Dyrektywa 2009/24/WE, dotycząca konkretnie ochrony prawnej programów komputerowych, stanowi lex specialis w stosunku do dyrektywy 2001/29. I tak właściwe przepisy dyrektywy 2009/24 stanowią wyraźny wyraz woli prawodawcy Unii, by do celów ochrony przewidzianej w tej dyrektywie zrównać materialne i niematerialne kopie takich programów komputerowych w taki sposób, żeby wyczerpanie prawa do rozpowszechniania przewidziane w art. 4 ust. 2 dyrektywy 2009/24/WE dotyczyło wszystkich tych kopii” – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku.

Odwołuje się ono do wcześniejszego orzecznictwa TSUE, w którym uznano, że kupno programu komputerowego na nośniku materialnym należy traktować podobnie pobranie go z internetu w formie pliku (wyrok w sprawie UsedSoft, C-128/11), co z kolei oznacza również prawo do jego odsprzedaży niezależnie od formy.

Sprawa komplikuje się natomiast w przypadku . W nich bowiem najczęściej wykorzystuje się muzykę, film czy grafikę, a więc utwory podlegające ogólnej dyrektywie prawnoautorskiej 2001/29/WE. Tych zaś nie wolno odsprzedawać w wersji cyfrowej.

– Z uzasadnienia wyroku wynika, że jeżeli w danym przypadku doszło do połączenia programu komputerowego i utworów chronionych na innych zasadach, to należy zastosować takie reguły, jakie są właściwe dla składnika, który ma większe znaczenie. Odwołanie się przez TSUE w kontekście e-booków do wcześniejszego wyroku w sprawie Nintendo (C-355/12) wskazuje, że ten sam tok rozumowania należy zastosować w stosunku do gier komputerowych. W ich przypadku również element audiowizualny jest na tyle istotny, że decyduje o zastosowaniu do nich zasad wyczerpania wynikających z dyrektywy 2001/29/WE o prawie autorskim, a nie dyrektywy komputerowej – tłumaczy dr Zbigniew Okoń, radca prawny i partner w kancelarii Maruta Wachta.

We wskazanym przez niego wyroku TSUE uznał, że dyrektywa 2001/29/WE ma zastosowanie do gier, jeśli stanowią one złożony materiał obejmujący nie tylko program komputerowy, ale i elementy graficzne i dźwiękowe, które – mimo że zostały zakodowane w języku programowania – mają samoistnie charakter twórczy, niedający sprowadzić się wyłącznie do wspomnianego zakodowania.

Na podobne konsekwencje najnowszego orzeczenia zwróciła również uwagę prof. Eleonora Rosati z międzynarodowej kancelarii Bird & Bird. Jak wynika z jej komentarza zamieszczonego na stronie tej kancelarii, wobec gier komputerowych, właśnie ze względu na to, że zawierają grafikę czy muzykę, należy zastosować regułę ogólną wynikającą z dyrektywy prawnoautorskiej 2001/29/WE, a nie rozwiązania szczególne przewidziane w dyrektywie komputerowej 2009/24/WE.

>>> Czytaj też: Boom na książki Olgi Tokarczuk. Maszyny drukarskie pracują pełną parą

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj