Cierpienie uszlachetnia?

Nie.

Na pewno?

Cierpienie nigdy nie uszlachetnia, dlatego trzeba z nim walczyć.

A ludzie pod wpływem cierpienia nie stają się lepsi, nie widzą tego, co naprawdę ważne?

Naturalnie, są męczennicy, którzy potrafią poświęcić swoje cierpienie w imię czegoś wyższego albo dla kogoś. Ale to nie ból ich uszlachetnił, oni tacy byli. To ludzie święci. Nie, nigdy nie powiedziałabym, że cierpienie ma szansę kogoś uszlachetnić.

Gdyby mogła pani wziąć na siebie cierpienie dziecka, zgodziłaby się pani bez wahania.

Tak, choć wiem, że to niemożliwe.

A jednak ludzie poświęcają się dla innych i to nie musi być od razu św. Maksymilian.

To są właśnie święci niekanonizowani, bohaterowie. To jak rodzice, którzy z uśmiechem na twarzy patrzą na odchodzące dziecko. Wiedzą, że ono za kilka dni, tygodni umrze, ale stać ich na spokój. Tak na marginesie, chłopiec, któremu ustąpił pan miejsca, wyszedł z poradni i udał się prosto na lody. Właśnie dzwonił tata, szczęśliwy, że już nie boli.

Matko…

Tak, nowotwór rozsiany jest wszędzie…

A ojciec się uśmiecha.

To jeden z tych świętych. Cierpienie może uszlachetnić tylko kogoś, kto ma cnoty heroiczne. Wtedy to może mieć jakieś pozytywne skutki. W innym przypadku ból powoduje jedynie, że człowiek stopniowo wycofuje się z życia, przestaje funkcjonować w rodzinie, w społeczeństwie, w pracy czy szkole. Cierpiące dziecko nie chce spotykać się z rówieśnikami, zamyka się w bólu.

Napatrzyła się pani na ból.

I nie jestem jedyną, która mówi, że cierpienie nie uszlachetnia.

Cały wywiad z Anną Szumowską przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP