Wszyscy siedzimy na górze ognia, co pokazuje, że na tej ziemi jesteśmy równi. To też dowód na to, że wciąż nie kontrolujemy świata, że życie to ogromne ryzyko. Z Magdaleną Skotnicką-Chaberek rozmawia Magdalena Rigamonti.
Na co czekamy?
Nie wiem. Zresztą nikt z nas nie wie.
Chciałabym, żeby pani – psycholożka, terapeutka, lekarka ratowniczka – mnie i nas wszystkich uspokoiła.
Wiem, ale ja nie chcę zapewniać, że wszystko będzie dobrze. Tak naprawdę na nic nie czekajmy, po prostu żyjmy.
Zamknięci w domach?
Tak, dziś bohaterstwem jest właśnie siedzenie w domu. Nasz instynkt przetrwania każe nam walczyć i uciekać. A teraz nie możemy uciec. Siedzimy zamknięci w czterech ścianach i jesteśmy pobudzeni.
Jesteśmy, bo boimy się, że się zakazimy i umrzemy.
To, co się dzieje wokół koronawirusa, budzi lęk. Ale nie jesteśmy bezbronni: toczymy walkę, grę – i z tym strachem, i z wirusem. To trudni przeciwnicy, bo ich nie widać, bo nagle pojawili się w naszym dość bezpiecznym świecie.
Pozostałą część wywiadu z Magdaleną Skotnicką-Chaberek możesz przeczytać w piątkowym wydaniu DGP.