Najpierw wystąpił w roli harcownika wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski, kojarzony z frakcją „ziobrystów”. „Jak pomóc europejskiej i przede wszystkim polskiej gospodarce w czasach pandemii!? Reforma EU ETS jest konieczna - ceny uprawnień do emisji CO2 wzrastały z 5 do nawet 30 euro. Polska i inne państwa samodzielnie powinny dbać o klimat, a ETS od 1.2021 powinien być zlikwidowany” - wypalił 17 marca na Twitterze.

Dzień później przywołał opisane przez portal WysokieNapiecie.pl problemy z łańcuchem dostaw, które mają inwestorzy w wiatraki i fotowoltaikę. "Kolejny merytoryczny argument za tym, by bezpieczeństwo energetyczne Polski opierać na własnych zasobach (węgiel), a nie na imporcie technologii" - stwierdził.

Ripostował mu pełnomocnik ds. Programu Czyste Powietrze i szef Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Piotr Woźny.

"A ja bym Panie Ministrze, z uwagi na kryzys, szybko rozbudował interkonektory łączące polski system elektroenergetyczny z rynkami UE. Polskie firmy będą potrzebowały tańszej energii elektrycznej z rynku hurtowego UE, żeby się odbudować. To powinien być element tarczy antykryzysowej".
„Oporniki” i „transformatory”

W ten sposób ujawnił się oficjalnie utajony dotychczas, ale coraz silniejszy spór między dwiema frakcjami w rządzie. I nie tylko zresztą w rządzie – bardzo rozbieżne opinie są też wśród samych energetyków.

Pierwsza frakcja, swego czasu nazwana przez WysokieNapiecie.pl „transformatorami” uważa, że transformacja polskiej energetyki na wzór tego co się dzieje w UE i nie tylko zresztą tam, jest nieuchronna. Nie należy tego traktować jednak jako „dopustu Bożego” lecz szansę na stworzenie nowych innowacyjnych dziedzin gospodarki, a także na otrzymanie solidnego wsparcia z UE. Najważniejszymi przedstawicielami tej frakcji w rządzie są minister klimatu Michał Kurtyka i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, sprzyja jej też sam premier Mateusz Morawiecki.

Druga frakcja, nazwana przez nas roboczo „opornikami” , to zwolennicy status quo, uważający energetykę w obecnym kształcie opartą na węglu za istotne dobro, które powinno być wszelkimi możliwymi środkami utrzymane. Do drugiej frakcji zalicza się właśnie otoczenie ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, wspiera ją bardzo „Solidarność”, a także „ziobryści”, choć ci raczej z koniunkturalnych, a nie jakoś szczególnie ideowych pobudek.

Czy zniesienie ETS sprawiłoby, że energetyka węglowa stałaby się cudownym sposobem rentowna? Co górnica „Solidarność” ma do zarzucenia rządowej „tarczy antykyzysowej”? Czy koronawirus wesprze transformację energetyczną? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Autor: Rafał Zasuń, WysokieNapiecie.pl

>>> Czytaj również: Premier odwołał Gawędę ze stanowiska wiceministra i pełnomocnika ds. górnictwa