Polska badaczka wynalazła ekologiczne opakowanie... z cukru

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
19 kwietnia 2020, 14:30
EUREKA 1 7 kwietnia dr Ewelina Jamróz fot. Paweł Ulatowski
EUREKA 1 7 kwietnia dr Ewelina Jamróz fot. Paweł Ulatowski/Dziennik Gazeta Prawna
Z cukru jesteś? Opakowania jednorazowe to dziedzina, w której twierdząca odpowiedź na to pytanie jest powodem do dumy, a nie wstydu.

Naukowcy od dawna poszukują zamienników dla tworzyw sztucznych niezbędnych do wytwarzania foliowych woreczków jednorazowych czy toreb. Wśród kandydatów znajdują się m.in. cukry złożone pochodzenia roślinnego, takie jak skrobia czy celuloza. Swoją budową przypominają materiały, które miałyby zastąpić (to bardzo długie łańcuchy powtarzających się elementów, a więc polimery), lecz w przeciwieństwie do nich po wyrzuceniu ulegają biodegradacji.

Niestety, zamienniki nie dorównują oryginałom właściwościami, przede wszystkim wytrzymałością mechaniczną. Innymi słowy: łatwo się drą. – Dlatego na razie nie zastąpią opakowań z tworzyw sztucznych, ale mogą konkurować z nimi w pewnych zastosowaniach, jak np. woreczki na psie odchody czy folie na kostki do zmywarek – tłumaczy dr inż. Ewelina Jamróz z Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, która od wielu lat prowadzi badania w tym zakresie. Podstawą dla wynalezionych przez nią folii jest furcelleran – egzotyczny cukier, który w naturze występuje w algach czerwonych.

Same skrobia czy celuloza nie wystarczą do produkcji opakowania, ponieważ są rozpuszczalne w wodzie – a nie chcielibyśmy folii, które rozpłyną się pod wpływem wilgoci. Dlatego do cukrów złożonych naukowcy dorzucają dodatki, które mają temu zapobiec (jak również poprawić inne parametry). Idealnie byłoby, gdyby te również były pochodzenia naturalnego. Doktor Jamróz furcelleran wzbogaciła o białko pochodzenia zwierzęcego: żelatynę. – Taką folię każdy byłby w stanie przygotować w domu. Obydwa składniki należy rozpuścić i zmieszać, a następnie wylać na formę, odparować i voila! – śmieje się badaczka. Dodaje jednak, że jej folie oferują coś, czego nie mają odpowiedniki z tworzyw sztucznych. – Plastiki nie potrafią walczyć z bakteriami, bo nie mają właściwości czynnych. A do moich folii można dodać działające antybakteryjnie nanoselen lub nanosrebro, które powstrzymują rozwój drobnoustrojów – tłumaczy dr Jamróz.

Badaczka sprawdzała tę właściwość swojego wynalazku na minikiwi – owocu mniejszym od zwykłego kiwi i pozbawionym włosów na skórce. Spotykanym u nas rzadko, ponieważ owoce te szybko zaczynają się psuć, a więc mogą nie wytrzymać nawet transportu, a co dopiero leżakowania na półce. Zapakowane w folię z tworzywa sztucznego (a konkretnie LDPE, czyli polietylenu o niskiej gęstości) minikiwi po sześciu dniach były porośnięte grzybem. W folii dr Jamróz natomiast nic się z nimi nie działo.

Na razie biznes patrzy na opakowania naturalne z obojętnością, chociażby z tego powodu, że do ich wytwarzania potrzebne byłyby nowe maszyny. Nie zmienia to jednak faktu, że biomateriały zdobyły już ważne przyczółki – chociażby kapsułki dla nasion – z których coraz śmielej atakują plastikową domenę. – Jeśli odpowiednio wcześnie zainwestujemy w możliwości produkcyjne takich folii, zapewni to nam olbrzymią przewagę konkurencyjną – mówi krakowska badaczka.

Eureka! DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj